Więcej o
panie
Nie podejmuję się streszczać wniosków z esejów Solnit, to coś, co zwyczajnie trzeba przeczytać. Tytułowe pytanie dotyczy prokreacji, które to pytanie zadaje się tylko kobietom i jedyna sensowna odpowiedź to brak odpowiedzi. Autorka analizuje też milczenie i uciszanie jako strategię patriarchatu, co ciekawe, dotyczy to obu płci w różnym zakresie; niedawno przeczytałam analogiczny artykuł Bartosza Sadulskiego z męskiej perspektywy. W pozostałych są obserwacje, czemu niektórych ludzi śmieszą nieśmieszne wszak żarty z gwałtu, odczytywanie “męskich” uznanych książek z perspektywy bohaterek opowieści, dekonstrukcja mitu o łowcy polującym na mamuta, podczas gdy samica czeka w jaskini czy wreszcie analiza męskiej psychozy, że zostanie fałszywie oskarżony o gwałt. Poruszające, posępne, dające do myślenia.
Inne tej autorki:
#43
Napisane przez Zuzanka w dniu Saturday May 20, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, felietony, panie
- Skomentuj
Nastoletnia Elisabeth Demand chce zrobić wywiad ze starym sąsiadem, ale jej pragmatyczna matka ją zniechęca. Z tej sytuacji wychodzi wieloletnia przyjaźń między ciekawą świata dziewczynką a ponad 80-letnim erudytą Danielem Gluckiem, zapewne ocalałym z Holocaustu półkrwi Żydem, który w fantastycznie barwnych rozmowach uczy ją zachwytu światem, opowiada o mniej znanej sztuce. Mija 20 lat, Elisabeth wraca do rodzinnego miasta, żeby odnowić paszport, a gdy dowiaduje się, że Daniel zapadł w śpiączkę, przychodzi codziennie do domu opieki i trzyma go za rękę, zaniedbując nieco matkę, która na starość odkryła, że może być w związku z kobietą. Bardzo pretekstowa akcja pełna jest reminiscencji i przypadkowych epizodów zarówno z życia Daniela, jak i Elisabeth, zapewne niektóre to półsen starszego człowieka. Gdzieś w tle pobrzmiewają echa rozpoczętego Brexitu i narastających nastrojów antyemigracyjnych, zwizualizowanych w postaci płotu, który nagle zagrodził ścieżkę spacerową w miasteczku, bo za płotem rozpoczęto budowę obozu dla tych, którzy po Brexicie staną się personami non grata. Oba wątki łączy - zgodnie z tytułem - jesienna schyłkowość.
W “Zimie” Art, blogger publikujący artystowskie i pretensjonalne artykuły o swoim postrzeganiu natury, kłóci z dziewczyną; Charlotte wyprowadza się i w ramach zemsty rozpoczyna ośmieszanie byłego już chłopaka w social mediach. Jako że wstyd mu jechać samemu na święta do matki, proponuje przypadkowo poznanej Lux fuchę - za 1000 funtów będzie przez 3 dni udawać Charlotte. Na miejscu okazuje się, że jego matka, Sophia, zachowuje się nawet jak na nią ekscentrycznie, a w opuszczonym i zaniedbanym domu nie ma w zasadzie nic do jedzenia, nie chce też rozmawiać z synem o tym, co się z nią dzieje. Razem z Lux trafiają na kontakt do siostry Sophii, Iris, która mi wieloletniej waśni między siostrami przyjeżdża bez wahania z jedzeniem i wsparciem. Przez trzy świąteczne dni odbędzie się wiele dyskusji - o uchodźstwie (Lux jest Chorwatką mieszkającą w Kanadzie), empatii, aktywizmie i realnym wpływie na zmiany, postrzeganiu świata, sztuki i natury, które niekoniecznie doprowadzą do jakiegokolwiek fabularnego końca, ale klimatycznie przypominają tematy przewijające się w “Jesieni”. Pobrzmiewają echa protestów przeciwko broni nuklearnej w Greenham Common, w których zapewne brała udział Iris.
Jakkolwiek nieźle mi się oba tomy czytało i przeczytam niebawem pozostałe z cyklu, tak nie są to książki proste i linearne. Wydarzenia są poszatkowane, czasem te same przedstawiane z wielu punktów widzenia, obudowane czasem mocno przeintelektualizowanymi odniesieniami do literatury (Szekspir, Dickens) i kultury. Bardzo delikatnie - raczej jako głosy w dyskusji - pojawia się Brexit, nie jest do końca określone, czy to porażka, czy zwycięstwo, pojawia się sprzeczny wielogłos, mnóstwo transparentów z hasłami. Mimo tego, coś w nich jest uroczego i melancholijnego, nawet niesympatyczne na pierwszy rzut oka postaci mają głębię i wieloznaczność. Oczywiście wolałabym, żeby całość się spinała, a nie była niezależnymi wariacjami na temat, ale przemawia do mnie zamiłowanie do zamykania wątków, którego w życiu czasem nie ma.
Inne tej autorki:
#39-40
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday May 10, 2023
Link permanentny -
Tagi:
2023, beletrystyka, panie -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
To, że Cusk nie będzie cukierkowa, to wiedziałam. Ale nie spodziewałam się, jak bardzo posępna będzie. Pięć kobiet, wszystkie mieszkają w Arlington Park, bogatym przedmieściu Londynu, z najlepszymi szkołami, prestiżowymi domami i ludźmi, którzy coś znaczą. Niektóre z kobiet wżeniły się w Arlington, inne pracowicie dorobiły się opcji zakupu domu, żeby mieć dla siebie i swojej rodziny jak najlepszą szansę na rozwój i przyszłość. Wszystkie są wykształcone, wszystkie miały aspiracje i widoki na kariery. Teraz rodzą i wychowują dzieci, prowadzą domy, spotykają się w losowych konfiguracjach, czasem z sympatii, czasem dla zachowania pozorów, czasem, żeby poocierać się o blichtr i zaimponować znajomością. Dla każdej z nich codzienność to tortura, żadna nie jest szczęśliwa. Każda czegoś zazdrości, coś robi wbrew sobie, nawet wyjście do parku z dzieckiem to uciążliwy, przykry rytuał (por. Zuzanka nienawidziła placów zabaw). Luźna fabularnie seria historii, epizodów pokazuje, jak coś, co jest z zewnątrz spełnieniem marzeń, w środku przypomina więzienie - kobiety są skrępowane coraz bardziej toksycznym związkiem, kolejną ciążą, szarością kolejnych dni, gdzie coś tak zwyczajnego jak wyjście do centrum handlowego jest ekscytujące. Pada dużo gorzkich refleksji o poczuciu bycia mordowaną drobnymi codziennymi ciosami, o utracie siebie kosztem dzieci i związku, o tym, jak mężczyznom łatwo utrzymywać pasje i emocje tam w świecie, poza domem. Gdzieś w losowej recenzji przeczytałam oburzony głos, że opisane kobiety to zakały, powinno im się zabrać dzieci i oddać tym, które docenią radości macierzyństwa, bo to skandal, żeby matka dbała bardziej o siebie niż o maluszka, żeby nie czerpała radości z uśmiechu potomka, tylko spychała konieczność przebywania z dziećmi na kogoś innego. Przewrotnie zostawię to jako podsumowanie świata, w którym widać podszewkę i szwy i to chyba uwiera, kiedy się o tym czyta. I dobrze, niech uwiera.
Inne tej autorki tutaj.
#32
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday April 11, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, beletrystyka, panie
- Skomentuj
Tę książkę zachwalano mi (przepraszam, zapomniałam już kto, bo odleżała swoje na kindlu) jako objawienie, wreszcie pozwoli mi to zrozumieć, jak działa mój zbyt mocno, szybko i chaotycznie myślący mózg, który nie umie się wyłączyć. I w pierwszej części, gdzie autorka opisuje sposób myślenia, zachowania i przypadki osób określanych jako “nadwydajni”, owszem, co chwila zaznaczałam jakieś fragmenty, które totalnie REL, jak mawia młodzież. Że często myślę tak szybko i dużo, i na tak wielu poziomach, że jestem w stanie wyartykułować z tego 10%, więc to, co wychodzi do ludzi, jest nieskładne, kryptyczne i w zasadzie niezrozumiałe, a ja przed końcem wypowiedzi już wiem, że nie trafiłam i przestaję. Że obserwuję i zauważam setki nieistotnych szczegółów, przez co umyka mi czasem obraz i sens całości; pożądane przy korekcie tekstu, niepożądane przy zrozumieniu jakiejś metafory. Że nadwrażliwość na bodźce typu dźwięk, szybkie przeładowanie przy byciu wśród ludzi, taka idiotyczna mieszanka ekstrawertyczności, bo w gronie znajomych zdarza mi się robić one woman show, po czym uciec, bo za dużo i nie chcieć rozmawiać przez dwa tygodnie. W drugiej części pojawiają się już jakieś elitystyczne idee, że nadwydajni są lepsi od innych oraz sugestie w kierunku homeopatii (sic!), przemieszane z szukaniem diagnozy pod kątem ADHD i bipolarności. Część trzecia, po której sobie najwięcej obiecywałam, to sposoby radzenia sobie z tym chaosem w głowie. Do kilku rzeczy doszłam sama (spisywanie myśli, żeby wyrzucić z głowy; śledzenie, skąd konkretny ciąg myśli się wziął; medytacja; szukanie ludzi podobnych), reszta jest z gatunku mocno niekoniecznie. Podsumowując, nie objawienie, bibliografia tylko francuskojęzyczna, można przeczytać, ale rewolucji w myśleniu nie robi.
#28
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday March 29, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, panie, poradnik
- Skomentuj
Piotr, z zawodu architekt, wyemigrował na Korsykę, gdzie bogato ożenił się z Anette, niestety majątek teścia stopniał, firma projektowa nie przynosiła wystarczająco zysków, a przyzwyczajona do luksusów para postanowiła spróbować szczęścia. Piotr, fascynat nurkowania, zaprasza swoich polskich znajomych, również nurków i marynarzy - eks-narzeczoną Ewę z mężem Michałem i dwóch kolegów - Heńka i Kostka, proponując im urlop w pięknych okolicznościach przyrody oraz udział w wielkiej przygodzie - poszukiwaniach zatopionego skarbu Rommla. Polacy niespecjalnie wierzą dawnemu koledze, tym bardziej, że do wyprawy dołącza Massino, który na nurka nie wygląda. Kumuluje się dużo konfliktów - Anette podrywa Michała, Henryk ma żal do Michała za to, że prawdopodobnie doniósł do władz o podejrzeniu przemytu, co zaowocowało zwolnieniem tego pierwszego, sprawy między Ewą a Piotrem też nie były zakończone czysto. Kulminacją jest śmierć Michała tuż po tym, jak z powodu uszkodzenia (sabotaż?) sprzętu do nurkowania przypadkiem odkrywa tajemniczą grotę na wybrzeżu. Wszyscy podejrzewają wszystkich, a zespół policjantów - nieco rywalizujący ze sobą komisarz Valacchi z Korsyki i Simonet z Paryża - jest skłonny uwierzyć tylko jednej osobie.
Intryga kryminalna jest tutaj dość miałka, sporo objętości zajmuje część podróżniczo-przygodowa - egzotyka Korsyki, którą jednak ani Polacy na wakacjach, ani emigrant wcale się nie zachwycają, wszak mają misję, a nie że jakaś turystyka czy zakupy towarów niedostępnych w Polsce. Mało o PRL-u i niedostatkach, wszyscy dostali paszporty bez problemu, nawet Adamiak, wyrzucony z pracy za przemyt, jedyna wzmianka to problemy z kupowaniem kolorowych filmów do kamery.
Szowinizm codzienny: “Uznał, że jest niebrzydka, a już na pewno zgrabna. Miała nogi i biodra bez
zarzutu, choć piersi mogłyby być trochę większe”. Kolejnej damie “gdyby wypadało, chętnie by jej
doradził umalowanie ust i policzków, bez czego wyglądała daleko niekorzystniej niż w Nicei”.
Kobiety to “małe bestie, u nas przynajmniej, bywają zdolne do wszystkiego”!
Nad witrynami sklepów powiewały, jak rankiem, kolorowe markizy, jednakże wystawy jarzyły się już światłami, prezentowały istną rewię złota, korali i srebrnych filigranów. Brązowe od słońca,
rozgadane turystki z plastikowymi kubkami lodów w rękach wpatrywały się w te cacka niczym sroki w kość. Ich towarzysze znosili swój los ze swoistym sceptycyzmem, który nie zabraniał im oglądać się za co bardziej zgrabnymi nogami.
Się je: lody, spaghetti z mięsnym sosem, pomidorami i parmezanem, ciasteczka (kupne, nie domowe!), orzechy włoskie.
Się pali: cygaretkę, extra mocne jako kontrast po gitanesach, fajkę.
Się pije: lemoniadę, zimną wodę Perrier, wino, sok grapefruitowy (z dzbanka!), wódkę, kawę, chianti, napój “Sinalco” i coca-colę z metalowej puszki, młode, kwaśnie wytrawne czerwone wino, wodę sodową z syfonu, herbatę angielską i winiak.
Się porównuje: Morze Śródziemne do Bałtyku, oczywiście na korzyść tego drugiego.
Bawiąc-uczyć: geografia Korsyki, choroba kesonowa, kawałek historii II wojny światowej na Korsyce.
Się przestrzega: sjesty!
Się ma życie rodzinne: “Od kamiennej posadzki dochodzi miły chłodek, obok monotonnie, usypiająco szumi wentylator, natomiast z drugiego pokoju słychać żonę dobrotliwie strofującą chłopców, by byli cicho i dali ojcu trochę pospać”. Sielanka.
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#25
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday March 15, 2023
Link permanentny -
Tagi:
kryminal, panie, prl, 2023, klub-srebrnego-klucza -
Kategoria:
Czytam
- Skomentuj
Pan Renner to spiritus movens małej miejscowości o dźwięcznej nazwie Jeżówka. Za zarobione za granicą pieniądze kupił zrujnowany zamek, zatrudnił do pracy przy nim ludzi, nawet znalazł księdza do tytułowej parafii; tak, to taki lekko odrealniony niby-PRL, zwłaszcza w porównaniu z podobnym wątkiem u Edigeya. W zamku mieszkają trzy siostry - bibliotekarka Antonina, kucharka Marianna, nauczycielka Klara i o pokolenie młodsza Blanka. Blanka przyjeżdża właśnie na zorganizowany przy kościele odpust i przywozi ze sobą narzeczonego, nieco wiekowego już Franciszka. I traf chce, Franciszka ktoś konwencjonalnie morduje. Okazuje się, że każdy z obecnych i podejrzanych ma jakąś tajemnicę z przeszłości - cyrkowiec niechcący zabił swoją żonę, lekarz wezwany do fikcyjnego chorego spowodował wypadek i został zawieszony w zawodzie, matką pewnego dziecka okazuje się ktoś inny niż publicznie podawano, wreszcie mężczyzna w wyniku pożaru stracił prawie całą rodzinę. I oczywiście przynajmniej część tych tajemnic ma związek z denatem, którym okazuje się szabrownikiem, hochsztaplerem, szantażystą, a możliwe, że i podpalaczem.
Się je: tort migdałowy, pasztet, kurę i rybę w galarecie, bulion z diablotką (nie wiedziałam, co to diablotka!), sałatę z cytryną i oliwą na sposób francuski, risotto, kanapki z zimnym mięsem.
Się pali: sporty (wygniecione), carmeny, giewonty, piasty.
Się pije: jałowcówkę, kryniczankę i oczywiście wódkę.
Się nosi: odświętnie nylony i wełnę 100%.
Się siada: na rekamierze (znowu, nowe słowo!).
Szowinizm i mizoginia:
— Żelazna? — kapłan zaśmiał się. — Żelazna drabina do prac przy instalacji elektrycznej? Pomysł godny kobiet.
— Mówię o różnicy wieku. Pani młoda dziewczyna, i on… hm… starzec nieledwie.
— Co też pan mówi. Franciszek był eleganckim mężczyzną. Każda by za nim poleciała, i jak jeszcze! Wiek jego nic mnie nie obchodził. — Zastanowiła się. — Trudno wymagać, żeby z powodu swoich lat żenił się z jakąś starą babą.
— Nie, byłem wikarym w Sniatówce. Właściwie nie byłem już wikarym… — urwał, ale zaraz dokończył: — Zawieszono mnie w czynnościach…
— Z jakiego powodu?
— Miałem wypadek motocyklowy.
— Przejechał ksiądz człowieka?
— Tak… nie… Potrąciłem babę, nic jej się nie stało.
Inne z tej serii.
#22
Napisane przez Zuzanka w dniu Monday March 6, 2023
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2023, kryminal, panie, z-jamnikiem
- Skomentuj