Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Więcej o Seriale

Rooster

Greg pisuje bestsellery o awanturniku Roosterze, popularne, ale niekoniecznie jest to sztuka wysoka. Mimo to zostaje zaproszony na uczelnię, którą kończyła jego była żona, a na której aktualnie wykłada jego córka, żeby gościnnie poprowadzić wykład o swoich książkach. W wyniku skomplikowanych wydarzeń, które być może były spowodowane spaleniem zabytkowej książki, dostaje propozycję nie do odrzucenia, żeby przez semestr poprowadził warsztaty z pisania. Ogromnie go to cieszy, bo jego córka właśnie została porzucona przez wiarołomnego męża i niespecjalnie sobie radzi. Greg też sobie nie radzi, ale świetnie udaje.

Nie spotkałam jeszcze serialu Billa Lawrence’a, który by mnie nie wciągnął[1]. Na pierwszym miejscu, wiadomo, “Scrubs”, potem ”Ted Lasso”, a “Roostera” ulokowałabym zaraz po albo i przed “Cougar Town”. Klimatycznie przypomina mi “Community”, a o dziwo bardzo mało “The Office” mimo wyrazistego Carrella w roli tytułowej, ale może po prostu wszystkie historie o uczelniach są do siebie podobne? Drugoplanowo świetny McGinley w roli rektora, poznałam od razu, w przeciwieństwie do Phila Dunstera, którego nie poznałam absolutnie, bo za wyrafinowanie się wyraża i ma inną fryzurę niż w “Tedzie Lasso”.

[1] “Shrinking” też mnie wciągnęło, chociaż tu mam najwięcej rzeczy, które mi się nie podobały.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 14, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 1


Mr. Mercedes

Jeśli podobał Wam się cykl o Panu Mercedesie, to nie będziecie rozczarowane serialem. Świetna obsada, doskonałe zdjęcia i muzyka, kameralny, ale z rozmachem. Po fabułę można zerknąć do książek, ja już też nie do końca - poza ogólnym zarysem - pamiętałam. Są pewne odstępstwa od oryginału - zamieniona została kolejność - najbardziej mistyczny ”Koniec warty” stał się bardzo mocnym drugim sezonem, zaś środkowe ”Znalezione niekradzione”, ostatnim i najsłabszym; trochę szkoda, bo mnie się akurat bardzo podobał, a w serialu miałam poczucie, że pojawił się na doczepkę, wprowadzając klimat jak z “Fargo”. Wprowadzono trochę nowych wątków (Alma, Lou), trochę zniknęło (wycofywanie się Hodgesa w ostatnim tomie i jego choroba, szersze wykorzystanie urządzeń pozwalających na wprowadzanie ludzi w trans), ale całość mi się bardzo podobała.

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday May 28, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Future Man

Josh pracuje w laboratorium firmy farmaceutycznej, aczkolwiek jego praca nie jest specjalnie prestiżowa - sprząta w budynku. Za to po pracy wymiata - jest znany z tego, że jako jedyny prawie skończył grę Bionic Wars, dziejącą się w postapokaliptycznym świecie. I kiedy wreszcie wpada na pomysł, jak przejść ostatni etap, w jego sypialni, w niekoniecznie korzystnym momencie pojawia się dwójka wojowników z przyszłości - Tiger i Wolf. Okazuje się, że gra była podłożona przez nich, żeby znaleźć wojownika, który pomoże im nie dopuścić do zagłady cywilizacji. To rozpoczyna zabawną, chociaż często żarty są dość niewybredne, podróż przez czas, gdzie przypadkowo dobrana drużyna usiłuje w nieortodoksyjny sposób zapobiec powstaniu wynalazku, który zniszczył świat.

Jak lubicie podróże w czasie, to jest to nie lada gratka, zwłaszcza że rzecz jest mocno prześmiewcza i osadzona w popkulturze, z odwołaniami do wielu innych, bardziej poważnych utwór gatunku. Ostrzegam uczciwie, że bywają momenty żenujące, drugi sezon jest znacznie słabszy niż pierwszy, a trzeci jest zwyczajnie dziwny. Dużą rolę gra męskie przyrodzenie i kobiecy palec u nogi (nie razem!), nie mam słów.

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday April 24, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Dublin Murders

Ależ oczywiście, że po przeczytaniu książek zainteresowałam się serialem, który powstał na podstawie pierwszych dwóch tomów cyklu. Ależ oczywiście, że jestem rozczarowana, bo podobnie jak w przypadku serii o siostrach Walsh, połączono w całość dwie niezależne historie, wycinając z nich to, co było sednem. Nie wiem, czy to jakaś moda na taką strukturę, ale głośno powiem, że nie pomaga to na fabułę. Aktorzy są świetnie dobrani, chemia między Cassie a Robem jest niezaprzeczalna, ale przez ściśnięcie dwóch sporych objętościowo książek z przebogatą narracją, całość jest miałka. Nie pasowały mi też wstawki nadnaturalne - a to Cassie widzi swoje wyimaginowane alter ego, a to Roba ściga wilk i oplata magiczny bluszcz. Po co, się pytam. Podsumowując - serial jest fajnie nakręcony, fajnie obsadzony, ale jak chcecie wrażeń, to lepiej książki.

Napisane przez Zuzanka w dniu Thursday April 2, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


How to Get to Heaven from Belfast / The Life of Chuck

Tym razem nie pisałam, bo czytałam wciągającą grubą książkę oraz po dwóch miesiącach unikania tematu wróciłam na zajęcia jogi.

Trzy przyjaciółki z Belfastu - Robyn, Saoirse i Dara - dowiadują się o śmierci czwartej, Grety i, mimo braku kontaktu przez lata od zakończenia szkoły, przyjeżdżają do Donegal na pogrzeb. Problem w tym, że sprawa jest co najmniej dziwna, a zwłoki w trumnie nie do końca przypominają Gretę. Panie stwierdzają więc, że wyśledzą, co tak naprawdę się stało i wpadają w sam środek afery, która ciągnęła się od czasów ich dzieciństwa. Zainteresowałam się, bo to serial ze stajni twórców doskonałych “Derry Girls”, a do tego kryminał. Niestety, jakkolwiek doceniam slapstickowy humor i niespodziewane zwroty akcji, tak niespecjalnie udało się to pożenić z całkiem poważną historią sprzed lat oraz klimatem prawie że z horroru. Zabawne, ale niekoniecznie.

Za to zachwycił mnie film “The Life of Chuck”, o którym nie wiedziałam nic poza tym, że na podstawie opowiadania Stephena Kinga. Trzy achronologiczne epizody, w których - w estetyce przypominającej scenografię Wesa Andersona - pokazana jest historia Chucka, pechowego, choć utalentowanego chłopca. Na końcu przewrotna pointa. Dla fanów Toma Hiddlestona i musicalu - świetna scena z tańcem, jak nie jestem fanką tego typu rozwiązań fabularnych, to naprawdę ładnie zagrany kawałek. I Mark Hamill w jednej z ról.

Napisane przez Zuzanka w dniu Friday March 6, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 2


The Walsh Sisters

Nie pisałam, bo byłam trochę na feriach, o czym niebawem.

Wspominałam, że czekam na ekranizację “Grown Ups”? Ale nie wspominałam, że już jest[1] serial oparty na dwóch książkach Keyes - “Wakacje Rachel” i “Jest tam kto?”. Zacznę od zalet, bo serial (pierwszy sezon na razie, ale czy będzie więcej?) niestety ma też wady. Wszystkie 5 sióstr Walsh jest obsadzonych i zagranych świetnie, a dynamika między nimi jest fantastyczna. Doskonały jest też Papa Walsh, ciepły i zawsze dostępny dla swojego głośnego i kapryśnego przychówku. W tle Blackrock, gdzie mieści się jedno z biur firmy, w której pracuję; idę następnym razem szukać domu Walshów (wiem, nie ma gwarancji, że rzeczywiście jest w Blackrock). Na tym się kończą zalety.

A wady… Czemu połączone są dwa niezależne, bogate wątki dwóch sióstr, i to w taki sposób, że nie da się przywrócić czystej miłości między Anną i Rachel?! Wprawdzie losy Anny kończą się pewną klamrą, ale historia rehabu Rachel urywa się w niesatysfakcjonującej połowie, pozostali pensjonariusze Cloisters potraktowani są dość szkicowo, a szkoda (co z historią Jacquie?), może kolejny sezon pociągnie ten wątek. Czemu zaczęto od środka cyklu, pomijając ciążę Claire (rzecz się dzieje 6 lat później, i już wiadomo, jak się skończył związek Claire)? Ale najgorszą rzeczą, jaka się temu serialowi przydarzyła, jest postać Mamy Walsh, w książkach nieco narcystycznej i zaabsorbowanej sobą starszej pani (wiem, jest ledwo pod sześćdziesiątkę), ale kochającej i wiążącą ze sobą całą rodzinę. Tu Mama Walsh jest kostyczną zołzą, na każdym kroku kąśliwie i zwyczajnie przykro komentującą każdego, a zwłaszcza Rachel, u której zupełnie nie dziwi zanurkowanie w używki, bo kto by wytrzymał cotygodniowe spotkania z osobą skrajnie nieprzyjemną i toksyczną. Zniknęła cała warstwa ciepła i humoru z książek, została sama drama, czasem aż za dużo dramy.

Oczywiście, że obejrzę kolejne sezony, jeśli będą, ale jest mi przykro, bo był potencjał, ale nie wyszło tak, jak powinno.

[1] Jest, aczkolwiek trudno dostępny poza RTE.

Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday March 1, 2026

Link permanentny - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 1