Więcej o
sf-f
Zdecydowanie nie polecam czytania przed lekturą "Wróbla", przede wszystkim dlatego, że pierwszy rozdział polega na zgrabnym streszczeniu tego, do czego przez kilkaset stron dochodził zarówno czytelnik, jak i ojciec Sandoz. Natomiast jak najbardziej warto czytać po pierwszym tomie, mimo że książka jest słabsza, mniej zaskakująca i bardziej antropologiczno-historyczna niż odkrywcza. Niespecjalnie przeszkadzało mi, że zupełnie deus ex machina została wskrzeszona jedna z osób, które w poprzednim tomie zginęły na planecie Rakhat, natomiast całość jest trochę chaotyczna i nie bardzo wiadomo, na ile ważne jest wysłanie kolejnej, tym razem komercyjnej, wyprawy. Mimo to czyta się gładko i sporo wnosi do pełniejszego obrazu całości.
Inne tej autorki tutaj.
#9
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday April 19, 2009
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2009, panie, sf-f
- Skomentuj
Trochę rozczar. Dwa pierwsze tomy zapamiętałam jako odkrywcze, mroczne, brutalne i ciekawe, ten jest takim sobie kryminałem, powleczonym warstewką przewodnika po Rzymie. Nie pomaga, że narratorem jest 16-letni kot Francis, który świat postrzega z kociej perspektywy. Kocia perspektywa była odkrywcza w pierwszym tomie, teraz niewiele wnosi. Francis leci na gapę samolotem do Rzymu i od razu trafia na brutalnie okaleczone kocie zwłoki, którym ktoś wyciął aparat słuchu. Kot-homoseksualista, seksowna kocica, z którą kot uprawia wyrafinowany koci romans w okolicach Forum Romanum, tajemnicze stowarzyszenie, zbierające koty i dobry papież, udzielający dzielnemu kociemu detektywowi błogosławieństwa.
#53
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday December 28, 2008
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2008, panowie, sf-f
- Skomentuj
Mówili, że dobre. Nie kłamali (tylko ja jestem jak zwykle sto lat za wiodącymi krajami świata, nic nowego). Bardzo dobre. Jeśli jest taki gatunek jak informatyczny thriller, to jak na razie jest to najlepsza książka o wirtualnej rzeczywistości, jaką czytałam. W 1992 Stephen wymyślił Second Life, w którym można być tym, kim się chce, mieszkać w dowolnie ekskluzywnym domu, być kimś znaczącym zawodowo i życiowo, mimo że w życiu realnym mieszka się w kontenerze, a je tylko po to, żeby przeżyć do następnego dnia.
Hiro jest jednym z najlepszych hakerów w Metawersie, mimo że w "realu" z różnych powodów zajmuje się pracami dorywczymi, które dają mu trochę satysfakcji i jeszcze mniej pieniędzy. Podczas jednej z akcji jego honor ratuje 15-letnia kurierka, D.U., która razem z nim zaczyna rozwiązywać sprawę kościelnej sekty, która z inteligentnych ludzi związanych z komputerami robi bełkoczące w dziwnym języku zombie.
Stephenson ma to do siebie, że objętościowo dużo pisze, bo w trakcie opowieści rozwija świat w taki sposób, żeby czytelnik uczestniczył w tym, co odkrywa bohater. To trochę taka maniera Zajdla, u którego pojawiał się zwykle jakiś bardziej inteligentny lub bardziej wykształcony człowiek, tłumaczący swojemu rozmówcy istotę problemu, zjawiska czy odkrycia. Tutaj Hiro według wskazówek swojej dawnej dziewczyny-hakerki odkrywa tajemnicę stojącą za wieżą Babel i jej wpływem na współczesny (dla nas - przyszły) świat. Szczęśliwie te elementy są równie wciągające co akcja właściwa, pełna pogoni, pościgów, porwań, szpiegów napakowanych elektroniką, wirusów z Metawersu rozwalających mózg w realu. Mocno dookreślona technika i cyborgizacja, również zwierząt (historia OGON-a bardzo dobra), zgrabnie poukładany świat, teorie spiskowe i klimat postapokaliptyczny to coś, co lubię najbardziej w sf. Kupiłam opowieść, uwierzyłam w bohaterów i do końca czekałam, czy uda się uratować porządek świata. Zależało mi.
PS Uwaga dla e: koderzy to mrówki pracujące w Fedlądzie. Nikt inny.
Inne tego autora tutaj.
#52
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday December 7, 2008
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2008, sf-f, panowie
- Komentarzy: 1
Pisałam już przy okazji lektury oryginału i powtórzę - to bardzo dobra książka jest. O geekach, o Internecie, o całej sieciowej mitologii i zasadach. A jednocześnie o prowadzeniu biznesu, polityce, wolnej prasie i znaczeniu tego, kto jest na głównej stronie Azety. O tym, jak się blefuje i że zawsze jest wyjście z każdej sytuacji. O ironio, jest też o poczcie, która jest opoką Ankh Morpork. Może dlatego, że opiera się na golemach, którym nie straszne byłyby euro-skrzynki, druki bezadresowe i polecone za potwierdzeniem odbioru.
Inne tego autora tutaj.
#45
Napisane przez Zuzanka w dniu Tuesday October 21, 2008
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2008, panowie, sf-f
- Komentarzy: 2
Książka z polecanek Barbarelli. Pamiętnik 12-letniej Loli Hart (która nazywa sama siebie Booz), w którym opisuje, jak rozsypuje się świat wokół niej. Katastroficzna wizja Stanów Zjednoczonych, w których czas życia kolejnych prezydentów liczy się w tygodniach, a czasem w dniach, wszędzie są zasieki i wojsko, wszyscy bankrutują, a jakość życia pogarsza się z dnia na dzień. Nie wiadomo, co zaszło w świecie, który do niedawna wyglądał jak dzisiejszy, ale wiadomo, że już nie wróci. Ojciec Loli usiłuje sprzedawać swoje scenariusze filmowe, ale w płonącym Hollywood nikt już filmów nie kręci. Uciekając przed windykatorami, rodzina przeprowadza się do gorszej dzielnicy, tracąc resztki złudzeń, że mogą prowadzić normalne życie jak do tej pory. Booz poznaje dziewczęta w swoim wieku, które nie chodzą do dobrej szkoły, okradają mężczyzn w metrze i znają życie od takiej strony, że matka Booz, wiecznie łykająca środki uspokajające, musiałaby sięgnąć po coś znacznie mocniejszego.
Smutne, poruszające, brutalne i brudne. Połączenie "Pustynnego bluesa" Armera i "Mechanicznej pomarańczy" Burgessa. Zastanawiam się, na ile pan Łoziński (ten Łoziński) książce pomógł czy zaszkodził - sporo dzieje się w warstwie językowej. Razem z rozpadem świata i życia rodziny Loli degeneruje się jej język i nie wiem, czy coraz bardziej drażniąca maniera to zabieg celowy czy wypadek przy pracy.
Skądinąd zabawna historyjka przytrafiła mi się przy okazji zakupu - kołorker na widok tytułu zapytał ze zdziwieniem, po jakich słowach kluczowym ją znalazłam na Allegro i jeszcze bardziej się zdziwił, kiedy zeznałam, że po autorze.
#26
Napisane przez Zuzanka w dniu Sunday June 15, 2008
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2008, panowie, sf-f
- Skomentuj
Uważam, że to duża zaleta, jak mogę książkę przeczytać dwa razy. Raz w oryginale, raz w tłumaczeniu PWC-a. Angielskie czytam wolniej, przez co - mam wrażenie - dostaję więcej przyjemności z czytania, a polskie - dokładniej. Ten tom lubię bardzo, bo jest o kobietach i o straży, chociaż ciut epizodycznie. I tylko zastanawia mnie, jak bardzo musiałam mieć doła w lutym, że nie zarejestrowałam wydania w Polsce Nocnej Straży...
Inne tego autora tutaj.
#24
Napisane przez Zuzanka w dniu Wednesday June 11, 2008
Link permanentny -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
2008, panowie, sf-f
- Komentarzy: 2