Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla wielka-brytania

Agatha Christie - Zabójstwo Rogera Acroyda

W małej, rozplotkowanej wiosce King's Abbot nic się nie ukryje przed siostrą lokalnego lekarza, Karoliną. Ani śmierć bogatej wdowy, która przedawkowała środki nasenne (a wcześniej podejrzewana była o zamordowanie męża-tyrana), ani obecność niepozornego dżentelmena z wąsikiem, który zgadza się, że nie jest Francuzem. Kiedy zostaje zamordowany przyjaciel wdowy, bogaty Roger Acroyd, niepozorny dżentelmen włącza się do akcji i z pomocą brata Karoliny, doktora Shepparda, rozwiązuje tajemnicę zbrodni.

Znalazłam ostatnio przypadkiem listę 100 najlepszych powieści kryminalnych i, o zgrozo, przeczytałam tylko jakieś 25-30% (nie do końca pamiętam, co czytałam niektórych autorów, a co nie). Stąd kompulsywna konieczność uzupełnienia zaległości. "ZRA" trafiło na listę zasłużenie ze względu na ciekawy zabieg fabularny (chociaż oczywiście nie przebija finału "Kurtyny" tejże autorki).

Inne tej autorki tutaj.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwca 12, 2017

Link permanentny - Tagi: mwa, cwa, wielka-brytania, panie, kryminał, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Eric Malpass - Wiatr niesie deszcz

1914. Walijka Nel chwilę po ślubie z Tomem, szczęśliwa na pikniku ze wspólnymi przyjaciółmi i kuzynką, dowiaduje się, że Anglia jest na progu wojny. W 1918 jest już wdową, z 4-letnim synkiem, Benbowem i żyje na łasce swoich wiecznie niezadowolonych teściów, którzy korzystają z niej jak z darmowej służącej, na każdym kroku wymagając posłuszeństwa. Przez przypadek wychodzi na jaw, że jest zakochana w jednym z przyjaciół swojego zmarłego męża i chwilę po ogłoszeniu zakończenia wojny, ku zgorszeniu teściów i reszty rodziny zmarłego męża, wychodzi ponownie za mąż. Wprawdzie miewa chwile, kiedy czuje, że jest szczęśliwa, ale nauczona stawiania siebie na ostatnim miejscu, podejmuje kolejne życiowe wybory, które wpychają ją w niekorzystne dla niej sytuacje.

To mniej znana książka Malpassa, może dlatego, że prawie zupełnie pozbawiona elementów humorystycznych (mimo 4-letniego chłopca, którego poczynania są osią akcji). Losy niezamożnej rodziny kupieckiej Dormanów, srodze doświadczonej przez los przez dwie wojny światowe, są bogato obudowane rozmyślaniami o istocie wojny, nieumiejętnościach przewidywania wielkiej polityki i obserwacjami ludzkiej małostkowości, mierności i złośliwości. To wszechstronnie ponura książka, dość przestarzała w wymowie, dodatkowo niespójna kompozycyjnie. Końcówka książki, dziejąca się w 1978 roku, po przejściu 60-letniego już Benbowa na emeryturę i jego traumatyczna wyprawa do Berlina Wschodniego, opisanego jak mentalne więzienie w kontraście do radosnej, wolnej Anglii, wygląda na należącą do zupełnie innej książki.

Inne tego autora tutaj.

#37/#8

Napisane przez Zuzanka w dniu środa czerwca 7, 2017

Link permanentny - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Tagi: wielka-brytania, panowie, beletrystyka, 2017 - Skomentuj


Eric Malpass - Fortynbras uciekł / Od siódmej rano

Lata 60., angielska prowincja. Wprawdzie głównym bohaterem jest 8/9-letni Gaylord[1], który z właściwą temu wiekowi ciekawością studiuje zachowanie dorosłych w różnych sytuacjach, ale historie Malpassa są zdecydowanie dla starszych. "Od siódmej rano" to opowieść o kilku miesiącach z życia Pentecostów - seniora Johna, emerytowanego adwokata, który udaje martwe zwierzę, kiedy o tytułowej siódmej rano jest budzący przez spontanicznego i głośnego wnuka Gaylorda, jego synu, pisarzu Jocelynie, wraz z małżonką May wychowujących prostolinijnego, acz wnikliwie obserwującego świat syna. Akcja osnuta jest głównie wokół zabiegów starszej siostry Jocelyna, Rose, która usilnie chce się wydać za mąż za kolegę z pracy, gburowatego i ewidentnie nią niezainteresowanego Robertsona, w czym przeszkadza cała rodzina, a zwłaszcza młodsza i ładniejsza siostra Becky. Na drugim planie Gaylord w wyniku zabawy z upośledzonym Willem z sąsiedztwa wplątuje się w dziwną sytuację, która może się dla niego zakończyć śmiercią[2].

W "Fortynbras uciekł" clou zamieszania nie wprowadza bynajmniej tytułowa mysz Fortynbras (która ucieka), ale powódź, ku uciesze Gaylorda zatapiająca okolice domu Pentecostów. Wbrew woli, ale z szeroko pojętej grzeczności i przyzwoitości goszczą sąsiadkę, pretensjonalną panią Darling, której dom zalało, a niedługo później również jej pomoc domową, rezolutną panią Twigg[3] i Rufusa, siostrzeńca pani Darling, podróżnika z Afryki. Dziadek Pentecost błyskawicznie się w pani Darling zakochuje, co nie budzi uciechy w Jocelynie i May (a tym bardziej w Gaylordzie, bo pani Darling wszystkich beszta i ma tzw. trudny charakter), zaś Rufus zakochuje się w pani Twigg, co z kolei nie budzi entuzjazmu pani Darling (a tym bardziej Gaylorda, który sam chciałby się z panią Twigg ożenić, kiedy dorośnie). Dużo ironicznych dialogów, trochę humoru sytuacyjnego, brytyjska powściągliwość i opadajace wody powodzi; to lżejsza historia niż "Od siódmej rano".

Chronologia mi niestety nie pasuje. W napisanym później "Fortynbrasie", chronologicznie wcześniejszym, rodzina Pentecostów składa się z dziadka, Jocelyna z May i 9-letniego Gaylorda, ciotecznej babki, dwóch sióstr Jocelyna - Grace i Rose (a w finale umiera cioteczna babka, obie siostry wychodzą za mąż, a May rodzi córeczkę). Z kolei we wcześniej napisanej "Od siódmej rano" Gaylord ma 8 lat, a po ciotecznej babce i dwóch wtedy niezamężnych siostrach Jocelyna nikt nie wspomina, mimo że na logikę powinny razem z nimi mieszkać.

[1] Jestem prosta, ale za każdym razem, kiedy pada jego imię, nie mogę wstrzymać chichotu.

[2] To jest ten kawałek, który się odbiera zupełnie inaczej, kiedy się jest rodzicem.

[3] Porządna, starsza już wdowa. Po trzydziestce.

Inne tego autora:

#33-34/#6

Napisane przez Zuzanka w dniu środa maja 24, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panowie, beletrystyka, 2017 - Kategorie: Słucham (literatury), Czytam - Komentarzy: 4


Kate Morton - Dom w Riverton

Grace, prawie 100-letnia rezydentka domu opieki, nagrywa na kasety swoje wspomnienia dla wnuczka, przebywającego gdzieś w świecie, wychodzącego z żałoby po śmierci żony. Impulsem do nagrywania jest wizyta amerykańskiej reżyser (jak się w finale okazuje, blisko związanej z przeszłością staruszki), która kręci film o tragedii, która wydarzyła się w 1924 roku w Riverton, w posiadłości, w której 10 lat wcześniej młoda Grace rozpoczęła służbę. Dwuwątkowa opowieść przeplata współczesność (starość bohaterki, wizytę głupiutkiej odtwórczyni jednej z głównych ról, festyn i zwiedzanie posiadłości) ze snującą się historią opisującą koleje życia młodych Hartfordów: ambitnej Hannah, żądnej sławy Emmeline, naiwnego i pełnego ideałów Davida i przyjaciela tego ostatniego, Robby'ego. Grace opisuje wszystko z perspektywy sutereny, okiem służby, która - niewidzialna i milcząca - jest czynnikiem odpowiedzialnym za utrzymanie całego dworu. Już na początku wiadomo, że historia młodych kończy się tragedią, ale dopiero na samym końcu wiadomo, jak do tego doszło.

Chyba najsłabsza z dotychczasowych. Nie ma jakiejś specjalnej zaskoczki, chyba że zaskoczyć czytelnika ma to, że mn gentrqvę bqcbjvrqmvnyan wrfg fnzn aneengbexn, xgóen avr hzvnłn jłnśpvjvr bqpmlgnć yvfgh fjbwrw cnav v qbcebjnqmvłn anwcvrej qb mnovpvn Ebool'rtb, n cbgrz - cbśerqavb - qb śzvrepv boh fvófge. Spodoba się na pewno lubiącym klimat międzywojennej Anglii i intryg w wyższych sferach.

Inne tej autorki tutaj.

#30

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek maja 15, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panowie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


China Mieville - Ambasadoria

Świat gdzieś na końcu znanego wszechświata. Avice, wychowana w Ambasadorii, raczej omija Gospodarzy, obcą rasę z dwojgiem ust, mówiącą dwugłosem. Nie chce być jedną z Ambasadorów, specjalnie dostrojonych empatów, którzy w parach jednocześnie prowadzą dialog; woli być nawigatorką statku kosmicznego. Kiedy po latach wraca na rodzinną planetę z trzecim chyba z kolei mężem, tym razem lingwistą, szybko się orientuje, że mąż jest bardziej zainteresowany mieszkańcami planety niż nią. Pechowo, akurat wtedy pojawia się na planecie nowa para ambasadorów - EzRa i jej dwugłos okazuje się mieć działanie narkotyczne na Gospodarzy. Burzy to ustalony na planecie porządek i prowadzi do niespotykanego wcześniej konfliktu i wojny domowej.

Nie spodziewałam się oczywiście, że mnie Mieville rozczaruje, ale zaskoczył mnie po raz kolejny: kreacja świata, nie dość, że pełnego Obcych, to tak obcych, że nie ma opcji wejścia w ich psychikę i zrozumienie motywacji, ma rozmach i świeżość porównywalną chyba z "Mówcą umarłych" Carda. Dodatkowo - to chyba znak szczególny autora - jest to świat na krawędzi, tuż przed konfliktem, którego rozwiązanie jest faktyczną osią powieści. Narracja Avice, która retrospektywnie odkrywa kawałkami przyczyny i rozwiązanie, wprowadza stopniowo we wszystkie zawiłości oraz w semantykę, która jest - mam wrażenie - najważniejsza.

PS Będą zdjęcia jeszcze, obiecuję.

Inne tego autora tutaj.

#29

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek maja 11, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, sf-f, panowie, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 1


Kate Morton - Milczący zamek

1992. Na strychu jednego z londyńskich domów zostaje odnaleziona torba z listami sprzed 50 lat. Jeden z listów adresowany jest do matki Edie, redaktorki pracującej w małym wydawnictwie. Reakcja matki jest zastanawiająca, ale ponieważ obie panie niespecjalnie się sobie zwierzają, córka rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Odkrywa, że jej matka w czasie wojny była ewakuowana z bombardowanego Londynu do zamku Milderhurst, siedziby rodowej znanego wtedy ekscentrycznego pisarza, Raymonda Blythe'a, gdzie zaprzyjaźniła się z mieszkającą tam, starszą od niej, Juniper. Co ciekawe, niedługo po tym, jak - wbrew swojej woli - wróciła do rodzinnego domu, kontakt się urwał. Edie trafia więc do zamku i poznaje jego mieszkanki, o dziwo żyjące jeszcze mimo zaawansowanego wieku - trzy siostry: delikatną Saffy, silną, władczą Percy i ewidentnie zaburzoną Juniper, dla której świat się zatrzymał w 1941 roku. Wiele wątków i tajemnic z przeszłości zamku i jego mieszkanek wyjaśnia się, splatając się z życiem Edie i jej matki.

Mam wrażenie, że historia rodzinna, dwa wątki, rozdzielone czasem i gdzieś tam w przeszłości wojna (tutaj - jak w "Strażniku" - druga) to stała zasada konstrukcyjna powieści autorki. Nie jest to złe rozwiązanie, zwłaszcza że historie są za każdym razem inne i dość niesztampowe. Nie jest to literatura specjalnie wyrafinowana, ale wciągająca i zwyczajnie urokliwa.

Inne tej autorki tutaj.

#26

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwietnia 25, 2017

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, panie, beletrystyka, 2017 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 2