Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla usa

Gillian Flynn - Zaginiona dziewczyna

Bardzo wiernie zekranizowana historia o tym, że są dwie strony medalu. Narracja prowadzona jest trójtorowo - mąż, Nick, opowiada o tym, co dzieje się od dnia 5. rocznicy jego ślubu z Amy, która nagle znika; policja, śledztwo i wyciąganie coraz mniej fajnych szczegółów, jaki jest Nick. Drugim wątkiem są fragmenty pamiętnika Amy, w którym powoli rośnie atmosfera zagrożenia ze strony męża, aż dochodzimy do dnia zaginięcia. I wtedy wchodzi trzeci wątek, bo - jak już wiadomo z filmu - Nzl zn fvę śjvrgavr cb fsvatbjnavh fjbwrtb mnoówfgjn v m qnyn bofrejhwr, wnx wrw ząż fvę cbteążn.

Podejrzewam, że lektura książki przed ekranizacją da lepszy efekt - film dość skrótowo potraktował wszystkie elementy dialogu wewnętrznego, za to zdecydowanie lepiej oddał duszną atmosferę toksycznego związku.

Inne tej autorki:

#85

Napisane przez Zuzanka w dniu środa października 7, 2015

Link permanentny - Tagi: usa, panie, kryminał, 2015 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Mary Roach - Gastrofaza

Przekrojowy niby-reportaż (z czasem irytującymi wstawkami "podczas gdy czekam na mojego rozmówcę...") o przewodzie pokarmowym, mitach, ciekawostkach i badaniach. Trochę jest o ślinie, smaku, rozpoznawaniu rzeczy jadalnych i wręcz przeciwnie, dziwnych zachowaniach związanych z doborem diety, ale w przeważającej większości to książka o wydalaniu i jego produktach. Miejscami zabawne, miejscami dość obrzydliwe, ale ogólnie pouczające - na przykład pojawia się jedna z wersji wyjaśnienia śmierci Elvisa Presleya. Zapamiętać warto, że lepiej nie całować się z naczelnymi, albowiem uzupełniają dietę o nadtrawione nasiona, które wargami wygrzebują z własnych odchodów (czym wielce przypominają wielbicieli kopi luwak). Nie jest to lektura niezbędna, ale dość ciekawa.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek września 17, 2015

Link permanentny - Tagi: popularnonaukowe, usa, panie, 2015 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 3


John Steinbeck - Myszy i ludzie

Kalifornia, lata 30. Dwóch robotników najemnych - silny, łagodny acz upośledzony umysłowo Lenny oraz znerwicowany George, opiekujący się Lennym - trafia na farmę do pracy. Mają marzenie - zebrać pieniądze na zakup małego gospodarstwa i już zawsze być "na swoim". Lenny ciągle prosi o pozwolenie opiekowania się królikami, bo mimo gabarytów uwielbia małe puchate zwierzątka. Niestety, gabaryty sprawiają, że niechcący krzywdzi - zadusza mysz, szczeniaczka, a z poprzedniej (a i pewnie wcześniejszych) farm musieli uciekać szybko, bo Lenny chciał głaskać ładną dziewczynę (a ona niekoniecznie). Na tej farmie od początku wiadomo, że może być sytuacja wymagająca kolejnej ucieczki - chorobliwie zazdrosny o młodą żonę syn właściciela, rwący się do bitki, nudząca się żona z przypadku, z którą nikt nie rozmawia i znudzeni robotnicy, z chęcią żartujący z opóźnionego Lenny'ego.

Steinbeck używa bardzo prostych zdań, prostych słów, a mimo to doskonale buduje napięcie. Krótka, prosta historia, mimo spodziewanego finału i tak zostawiła mnie z poczuciem krzywdy.

Inne tego autora tutaj.

#70

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipca 25, 2015

Link permanentny - Tagi: usa, panowie, beletrystyka, 2015 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Orson Scott Card - Mówca Umarłych / Ksenocyd

3000 lat po tym, jak ludzkość zgładziła Obcych (i zdążyła tego faktu pożałować), na jednej z planet, nazwanej Lusitania, odkryto inteligentną cywilizację stworzeń, przypominających prosiaczki (chociaż niekoniecznie będące ssakami). Portugalskojęzyczni koloniści muszą najpierw zwalczyć przedziwny wirus, który zabija ich w błyskawicznym tempie, a potem - z nałożeniem absurdalnych ograniczeń (bez pytań, bez pobierania próbek, bez ujawniania przewagi technologicznej, bez odpowiadania na pytania) - spróbować zbadać tubylców. Dziwne rytuały, w których giną badający "prosiaczki" ksenolodzy, poza tym, że stanowią dramat w małej społeczności, przykuwają uwagę kongresu. Oraz Andrew Wiggina, podróżującego z planety na planetę od kilku tysięcy lat pogromcę Robali, aktualnie Mówcę Umarłych.

"Mówca" jest dokładnie taki, jakiego zapamiętałam - rollercoster emocji, podniecenie w przewracaniu kartek, bo już za chwilę wyjaśni się, jakie są motywacje "prosiaczków" - czy da się z nimi pokojowo współżyć, czy jednak grożą ludzkiej cywilizacji. Wiadomo, za drugim czy trzecim razem jest już oczywiste to, do czego badacze dochodzą przez wiele lat na podstawie szczątkowych informacji, ale mimo to i tak kolejne odsłanianie zasłon prawdy przez Endera-Mówcę robi wrażenie.

Trudno mi traktować "Ksenocyd" jako oddzielną książkę, bo podejmuje akcję dokładnie tam, gdzie zostawia czytelnika "Mówca" - Ender ogarnął kwestię "prosiaczków", zadomowił się na Lusitanii, ożenił, adoptował szóstkę dzieci oraz zagnieździł w tajemnicy przed całym światem ocalałą Królową Kopca Robali. I jak już zaczęło być miło, okazało się, że zjadliwy wirus z poprzedniego tomu będzie w stanie wytępić każdą cywilizację i prawdopodobnie jest inteligentny. Na ratunek ludzkości Kongres wysyła flotę uzbrojoną w Małego Doktora - znaną z "Gry Endera" głowicę niszczącą wszystko. Na szczęście Ender ma w zapasie jeszcze jedną nieznaną wcześniej inteligencję - Jane, która żyje w międzygalaktycznej sieci komunikacyjnej i potrafi w sposób niedostrzeżony wpływać na wszystko oraz wsparcie swojej siostry - Valentine, znanej powszechnie jako wpływowy autor esejów, Demostenes. We współpracy z naukowcami z Planety Drogi, gdzie żyją genialni naukowcy, upośledzeni jednak przez dziwną wersję psychozy natręctw, walczą z czasem, żeby pozbawić wirus jego zjadliwości, zanim rozniesie się na całą galaktykę.

Wadą dla mnie jest skupienie się na technicznej stronie cywilizacji - przez pół tomu roztrząsana jest (meta)fizyka filotów - prawie że magicznych mikroelementów, z których składa się cały świat i dodatkowo umożliwiających wszystko, od inteligencji do podróży szybszych niż światło. Pamiętam zmęczenie podczas czytania, kiedy chciałam wiedzieć, co dalej, a zamiast akcji było filozoficzne rozważanie istnienia duszy w oparciu o filoty czy inteligentnego wirusa.

Inne tego autora tutaj.

#67-68

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipca 20, 2015

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f, panowie, 2015 - Kategoria: Czytam - Komentarzy: 5


Shirley Jackson - Poskramianie demonów

Małe miasteczko w Vermont. Tym razem rozbudowana ilościowo rodzina: roztargniona matka (zajmująca się domem i dziećmi), ojciec - profesor wyższej uczelni, czwórka dzieci - Laurie (11 l.), Jannie (8), Sally (5) i Barry (2) oraz domowe zwierzęta przenieśli się z za małego domu do większego. Niespecjalnie celowo, tylko tak wyszło, kiedy okazało się, że sprzęt sportowy nie mieści się w szafie. A potem lawina ruszyła, w efekcie czego zamieszkali w dużym, kilkunastopokojowym domu z krzywym filarem.

Jak w przypadku "Życia" odczuwałam sporą irytację, tak tu głównie odczuwam rozbawienie - przeprowadzka dopiero mnie czeka. Wiadomo - trzeba wziąć poprawkę na szowinistyczne lata 50., kiedy udział męża w czymkolwiek ograniczał się do palenia cygar i wypisywania czeków. Moja ulubiona scena - żona dowiaduje się, że ma odwiedzić ich dom znajoma męża, pedantka i elegantka, więc sprząta, niszcząc resztki manicure i stosując urocze techniki pasywno-agresywne. Sporo pysznych cytatów i trafnych spostrzeżeń o obu tomach można znaleźć na blogu absolutnienieperfekcyjnej.

Inne tej autorki tutaj.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwietnia 21, 2015

Link permanentny - Tagi: usa, panie, beletrystyka, 2015 - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Patrick Quentin - 6 dni w Reno

Druga wojna światowa. Piotr Duluth, urlopowany oficer marynarki Stanów Zjednoczonych, odkrywa, że nie może spędzić spokojnego urlopu w San Francisco, ponieważ jego żona - aktorka Iris - nagle stała się sławna i prześladują ich paparazzi. Przyjmują zaproszenie dawnej przyjaciółki, milionerki Lorraine, i jadą na urlop do Nevady, na malownicze ranczo pod Reno. Na miejscu, oprócz gospodyni, znajduje się jej narzeczony, a oprócz tego trzy przyjaciółki, aktualnie rozwodzące się oraz brat z narzeczoną (która wszystkich irytuje). Ku zdziwieniu pań, Lorraine wpadła na świetny inaczej pomysł i zapragnęła pogodzić panie z ich małżonkami, zapraszając panów również. Po serii kłótni, którym nie mogła zapobiec gospodyni, nagle gości zaczęło ubywać - a to jedna z pań padła martwa w kasynie, a to druga się utopiła, a trzecia spadła na zakręcie w kanion. Iris i Piotr, którzy mają z poprzednich tomów[1] doświadczenie detektywistyczne, nie wierzą w przypadkowe utonięcie, atak serca czy nagłą awarię hamulców, wyręczają więc policję i prowadzą prywatne śledztwo. Jest mnóstwo sytuacji idiotycznych - jeśli w willi grasuje morderca, najlogiczniej jest trzymać się razem, logika jednak bohaterów zawodzi; kiedy szowinistyczny inspektor odsyła Iris, bo nie lubi, kiedy kobiety mu się plączą w śledztwie ("męska sprawa"), Piotr dopiero po jakimś czasie orientuje się, że gdy on konwersuje z policją, jego żona może już nie żyć. Napięcia dodają tytuły rozdziałów, bo pojawiają się w nich kolejno imiona ofiar.

Urocza ramotka, zwłaszcza w kwestiach obyczajowo-wnętrzarskich. Willa w Nevadzie zaprojektowana jest przez kilkunastu architektów jednocześnie - każdy pokój w innym stylu, efekt można sobie wyobrazić. Panie przebierają się do posiłków i przez cały dzień chodzą w eleganckich toaletach, w międzyczasie zabawiając się spacerami i rozmową. Panowie zajmują się piciem wysokoprocentowych trunków, grą w karty i paleniem cygar. Czasem kasyno, czasem wystawna kolacja, czasem pływanie w podgrzewanym basenie przy świetle księżyca. Nuda trochę, ale podobno bogaci się nie nudzą.

[1] W oryginale dużo, u nas skromniej, ale i tak warto poszukać, zwłaszcza że to sprawa groszowa. Z opisów wynika, że państwo Duluth mają za sobą bardzo burzliwe przygody (rozwody, odwyki itp.).

Inne tego autora tutaj.

#24

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek marca 3, 2015

Link permanentny - Tagi: usa, panowie, kryminał, 2016 - Kategoria: Czytam - Skomentuj