<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 10 Mar 2010 23:10:49 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>September / Wrzesień</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/07/september-wrzesien/</link><description>&lt;p&gt;Mam trochę problem z niekomediowymi filmami Woody'ego Allena. Pozbawione sarkastycznej czy autoironicznej otoczki boleśnie pokazują, że świat nie jest sympatycznym miejscem, a Amerykanie nie na darmo spędzają spory wycinek życia na sofitkach u psychoterapeutów. Lane mieszka w letnim domu w Vermont, odziedziczonym po ojcu i dochodzi do siebie po którejś z kolei życiowej porażce. Końcówkę lata spędza z przyjaciółką, Stephanie, początkującym pisarzem Peterem i sąsiadem Howardem. Irytuje się, kiedy nagle pojawia się jej matka, dawniej znana skandalistka/aktorka/modelka z aktualnym partnerem; specjalnie się nie lubią. Do tego okazuje się, że wśród czworga znajomych wykształciły się trzy uczucia bez wzajemności i nikt specjalnie nie jest z tym szczęśliwy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Piękny dom, irytująca i płaczliwa Mia Farrow, ładna, ciepła i beżowa kolorystyka filmu, w tle zgrabny dżez. Niestety, film z kategorii &quot;obejrzeć i za tydzień zapomnieć, o czym był&quot;.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 07 Mar 2010 23:16:42 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/07/september-wrzesien/</guid><category>Oglądam</category><category>Różne takie</category></item><item><title>Norbert S. Sikorski - Zło czai się w mroku</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/05/norbert-s-sikorski-zlo-czai-sie-w-mroku/</link><description>&lt;p&gt;Trochę pretensjonalny tytuł, a chodziło o to, że nocą mordowani byli ludzie związani ze skarbem odkrytym na dawnych Ziemiach Odzyskanych - najpierw młody doktorant historii gospodarczej, potem bogaty prywaciarz i równie bogaty starszy mężczyzna o nieustalonych dochodach. Prowadzący śledztwo są sympatyczni, podczas prac czasem sobie docinają, głównie pod kątem palenia, co w latach 70. było czynnością towarzysko właściwą, a nawet mile widzianą:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Podporucznik wszedł do gabinetu i chowając za plecami ogromne, kopcące cygaro, przepisowo stuknął obcasami.&lt;br&gt;
- Zupełnie nie rozumiem, jak ty możesz palić takie świństwo - rzucił Ambroziak.&lt;br&gt;
- Melduję, że to jest znacznie lepsze niż te wasze papierosy. Mogę cię poczęstować.&lt;br&gt;
- Truj się sam - powiedział i ze zmiętej paczki wyłuskał ostatniego ekstramocnego.&lt;br&gt;
- Na zdrowie - mruknął Gawlik podając porucznikowi ogień.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Podał dziewczynie paczkę carmenów, które nosił przy sobie na wypadek, gdyby któryś z jego rozmówców nie tolerował ekstramocnych.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;A ponieważ kryminały, jak już wspomniałam, miały za zadanie również uczyć, autor sprzedał trochę przysłów i cytatów z wieszcza:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;Major Aleksander Batorski z wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej MO miał słabość do ludowych porzekadeł. (...) Bo ja, jak wiesz - Batorski zwrócił się bezpośrednio dla Gawlika - jestem człowiekiem, jak to się mówi, starej daty. &quot;Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko&quot;.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Ale nie tylko przysłowia są mądrością narodów; jakby ktoś szukał, to można znaleźć i cenny namiar na potencjalną podrywkę:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;- Czy kiedy był pan na kawie na Placu Trzech Krzyży, zauważył pan kogoś, kto pana, być może, obserwował?&lt;br&gt;
- Nie, ale wychodząc z kawiarni spostrzegłem kilku mężczyzn. Podobno w tej okolicy spotykają się panowie o niezdrowych skłonnościach.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Fri, 05 Mar 2010 23:10:29 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/05/norbert-s-sikorski-zlo-czai-sie-w-mroku/</guid><category>Czytam</category></item><item><title>Sekret komponowania sałatek... NOT</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/04/sekret-udanego-tworzenia-salatek/</link><description>&lt;p&gt;Do Cafe Sekret wybierałam się już dawno, zanęcona kilkoma niezłymi recenzjami i kilkoma zerknięciami za szybę. I zaiste, ładnie było. Konsekwentne użycie lawendowego fioletu i mocnej zieleni z wycinanymi z białej sklejki fantazyjnymi zegarami bardzo przyjemne (w piwnicy inne kolory, ale też zgrabnie poukładane).&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/XcuH1f7zG1A8Vj7qATRUVg?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S5AQYIy8mVI/AAAAAAAAiq4/RvW2U_Ufogo/s400/DSC_2864.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;Natomiast raczej nie wrócę, mimo że dostałam moją ulubioną herbatę &quot;Paris&quot; od H&amp;amp;S. Bo dobre ciasta można zjeść w 90% kawiarni, dobrą kawę - podobnie, ale przyzwoite danie niesłodkie - to już znacznie rzadsza rzecz. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jestem stronnicza, a kryterium oceny wybrałam sobie oryginalne. Ale uważam, że jeśli w karcie są dania niesłodkie (zwłaszcza mało, co powinno sugerować, że są dopracowane i trzymane jako spécialité de la maison), to na nich warto zawiesić oko (ciasto jest stosunkowo trudno spaprać). I niestety - mimo gotowości sympatycznej pani do ominięcia pomidora - sałatka serowa[1] była jedną z gorszych, jakie w życiu jadłam. Mimo że wszystko było świeże (zwłaszcza ser pleśniowy - to rzadkość[2]), całość wyszła paskudnie - rzodkiewki, kapusta pekińska (która chyba do niczego nie pasuje), papryka, surowa marchew, korniszony, czarne oliwki i wspomniany ser pleśniowy, nawet z dodatkowym sosem, niestety składającym się chyba głównie z zalewy do wspomnianych korniszonów, gryzły się strasznie. W zasadzie jadalne były ser, rzodkiewki i bazylia, użyta do dekoracji. Ostatecznie oliwki, ale nie przepadam za czarnymi. Summa summarum - pierwszy raz i ostatni.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/EK5hOc4t7I8yObrRphAbfQ?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S5ASp6j5kRI/AAAAAAAAirs/z5DwAQEzGy0/s400/DSC_2856.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;[1] Fakt, nie było napisane, że zawiera więcej niż jeden ser.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;[2] Nawet w niezłych restauracjach zwykle w sałatce ląduje śmierdzący amoniakiem zeschnięty ochłapek.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 04 Mar 2010 21:09:27 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/04/sekret-udanego-tworzenia-salatek/</guid><category>Moje miasto</category><category>Z fotkami</category></item><item><title>Postapocaliptic</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/04/postapocaliptic/</link><description>&lt;p&gt;Nie wiem, czy to moja niechęć do ludzi, czy inne zwyrodnienie psychiczne, ale uspokaja mnie widok ruin. Tylko mury, &lt;a href=&quot;http://zuzanka.blogitko.pl/2008/08/31/lazy-sunday-morning/&quot;&gt;nie ma nikogo&lt;/a&gt;, zapomniane graffiti, ściany niegdyś pomalowane na różne kolory i nad tym niebo.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/-TY0uSpu3IFeAKXm1Bazog?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh4.ggpht.com/_62ITUIj621A/S47PmD69IAI/AAAAAAAAimU/yxTZ9ctJPyI/s400/DSC_2778.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Thu, 04 Mar 2010 11:21:37 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/04/postapocaliptic/</guid><category>Moje miasto</category><category>Z fotkami</category></item><item><title>Ładne rzeczy</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/02/ladne-rzeczy/</link><description>&lt;p&gt;Z pewnym niepokojem oczekuję na weekend z jego wielkim zamieszaniem logistyczno-porządkowym. W międzyczasie odchwaszczam kolejną zaniedbaną grządkę kuchenną. Od lat zalegały mi w kuchni stare sztućce z odzysku, na plastikowym wieszaku. Używane głównie do mieszania w garnkach i bardzo awaryjnie, jak już wszystkie inne były brudne; wstydliwie schowane za maszynę do pieczenia chleba. Od dawna chodziłam dookoła ślicznych, kolorowych i uroczo niekompletnych sztućców, ale cały czas tłumaczyłam sobie, że tamte jeszcze sprawne. Ostatnio jednak, przygnieciona szarością za oknem, dodatkowo też zmotywowana przez &lt;a href=&quot;http://truecolors.jogger.pl&quot;&gt;H.&lt;/a&gt;, kliknęłam. Wybaczam kurierowi nawet to, że obudził naszą trójkę po ciężko wypracowanym śnie o 9:25, bo otwierając pudełko czułam się jak siedmiolatka, która dostała paczkę z cukierkami[1].&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yBQJ58gF1SlH5TNKgoqqYg?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S4z34_9d9KI/AAAAAAAAifM/OB_yhVXnoTQ/s400/DSC_2676.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/uxLnrjEUrCnQ79qZeLd31g?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S4z4O4w1q7I/AAAAAAAAifU/6ZQqOIJYaJE/s400/Zdj%C4%99cia%20oznaczone%20gwiazdk%C4%856.jpg&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;[1] Cukierki były w pudełku opisanym cyrylicą, przesłane z zaprzyjaźnionej podstawówki gdzieś pod Moskwą. Nietypowe kształty, śliczne papierki, nieznane smaki. Nic to, że skończyło się rozstrojem żołądka u połowy klasy. I tak było warto.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 02 Mar 2010 12:46:24 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/02/ladne-rzeczy/</guid><category>Przydasie</category><category>Z fotkami</category></item><item><title>The Boondock Saints II: All Saints Day</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/01/the-boondock-saints-ii-all-saints-day/</link><description>&lt;p&gt;11 lat czekania po świetnej pierwszej części, więc oczekiwania były duże. Nie zawiodłam się bardzo, ale i nie zachwyciło mnie bezgranicznie. Zamiast niesamowitych rekonstrukcji zbrodni w wykonaniu hipnotyzującego Smeckera (Willema Defoe) były gładkie historie, pokazywane przez Dexterową Ritę, której jednakowoż do Smeckera sporo brakowało. Bardzo ładna scena z braćmi pod prysznicem, trochę ładnych strzelanin i świetny drugoplanowy Meksykanin, który znacznie podniósł walory rozrywkowe filmu. Tak samo jak w pierwszej części bracia McManusowie tłuką bostońskich złych ludzi, powodując ambiwalencję wśród policji i mieszkańców. Bez rozczarowania, miła strzelanka na wieczór.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 01 Mar 2010 23:07:54 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/01/the-boondock-saints-ii-all-saints-day/</guid><category>Oglądam</category></item><item><title>Nathanael West- Dzień szarańczy</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/01/nathanael-west-dzien-szaranczy/</link><description>&lt;p&gt;Skuszona kryminałem z Los Angeles, sięgnęłam, skoro to hollywoodzki klasyk. I ja to chyba pecha mam, bo co biorę amerykańską klasykę, to wtopa. Nawet biorąc poprawkę, że książka jest z lat 30., to i tak nie wiem, gdzie znajduje się sedno. Tod, Młody grafik pracuje przy filmach jako scenograf, a po godzinach tworzy dzieło pt. &quot;Pożar w Los Angeles&quot;. Na obrazie umieszcza poznanych ludzi - piękną, afektowaną Faye, w której się kocha, jej ojca - chorego komika Harry'ego, kowboja Earle'a (który się kocha w Faye), Meksykanina Miguela (który jw.) i zeschizowanego Homera Simpsona (który jw.). Faye prowadzi się luźno, ale woli obdarzać swoimi wdziękami tych, co mogą jej zasponsorować karierę w filmie, dlatego Tod niespecjalnie ma szanse. Więc snuje się za Faye, patrzy, jak obmacuje ją Earle i Miguel, potem jak Faye doprowadza Homera do upadku, a na końcu ginie w tłumie gapiów. I tak czytałam, czytałam i nagły finał mnie rozczarował. Jestem impregnowana na alegorie, aluzje i przenośnie, nie chwyciło.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 01 Mar 2010 00:28:55 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/03/01/nathanael-west-dzien-szaranczy/</guid><category>Czytam</category></item><item><title>Dr Horrible's Sing-Along Blog</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/26/dr-horrible-s-sing-along-blog/</link><description>&lt;p&gt;U &lt;a href=&quot;http://jeszcze.inaczej.net/&quot;&gt;Evvy&lt;/a&gt; na &lt;a href=&quot;http://evva.soup.io/&quot;&gt;soupie&lt;/a&gt; znalazłam teledysk, a za teledyskiem trafiłam na pyszny musical. Dr Horrible (Barney z &quot;&lt;a href=&quot;http://zuzanka.blogitko.pl/2009/11/21/how-i-met-your-mother/&quot;&gt;How I Met Your Mother&lt;/a&gt;&quot;) prowadzi poczytnego bloga. Jest zakochany w pannie, którą spotyka w pralni, ale boi się z nią porozmawiać. Do pralni chodzi prywatnie, a zawodowo aspiruje do mega-złoczyńcy, próbując wynaleźć jakąś sprytną broń masowego rażenia. Przeszkadza mu w tym superbohater - kapitan Hammer (Mal z &quot;Firefly&quot;/Rick Castle z &quot;&lt;a href=&quot;http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/20/castle/&quot;&gt;Castle&lt;/a&gt;&quot;), który nie dość, że płaszczy Dra Horrible'a fizycznie, to jeszcze mentalnie, podbierając mu pannę. W tle przewija się współpracownik doktora, wiecznie wilgotny Moist (Wolowitz z &quot;&lt;a href=&quot;http://zuzanka.blogitko.pl/2008/12/26/the-big-bang-theory-teoria-wielkiego-podrywu/&quot;&gt;Big Bang Theory&lt;/a&gt;&quot;). Surowość środków wyrazu z naddatkiem rekompensuje treść. Królowa wiadomo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedyś musical można było obejrzeć na stronie www, ale już nie. Bo po co.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 26 Feb 2010 23:29:56 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/26/dr-horrible-s-sing-along-blog/</guid><category>Oglądam</category><category>Seriale</category></item><item><title>Wsi spokojna, wsi zmoczona</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/25/wsi-spokojna-wsi-zmoczona/</link><description>&lt;p&gt;Mimo niesamowitego słońca grzejącego w plecy nie można Promienistą przejść suchą nogą. Można kombinować, pchając wózek przez wodę, a samemu idąc brzegiem bajora, ale tam zwykle zalega warstwa lodu i można się radośnie wykopyrtnąć. Więc czasem lepiej przebrnąć przez wodę, ryzykując zamoczenie obuwia, ale za to unikając poślizgu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale ja nie o tym. Leniwie przesuwałam się dziś z pojazdem i obserwowałam pieska-sukinsynka (u psów to chyba nie wyzwisko?). Nieduży, trójkolorowy łaciaty pseudo-terrier biegł przede mną od bramy do bramy i irytował siedzące za bramami psy, a kiedy już zabramowe psy dostawały piany na pysku, podsikiwał kolejny kawałek płotu i truchtał dalej z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku. Nie wiedzieć czemu nagle pomyślałam, że bardzo fajnie jest nie chodzić do pracy.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/a2rhAF1tN2RCaWpctHHz-g?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S4b9V8RnXQI/AAAAAAAAh4Y/uYs6O1XRzbU/s400/DSC_2552.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Thu, 25 Feb 2010 23:56:31 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/25/wsi-spokojna-wsi-zmoczona/</guid><category>Moje miasto</category><category>Z fotkami</category></item><item><title>20 i 6</title><link>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/25/20-i-6/</link><description>&lt;p&gt;Za jakieś trzy godziny minie pół roku życia Mai. Pół roku to niedużo, ale dla niej to na razie całe, dziwne, nowe i zaskakujące życie. Ja też się dużo nauczyłam. O niej, ale bardziej o sobie. Przez większość czasu się odnajduję, gubię się już tylko znienacka.&lt;br&gt;
&lt;br&gt;&lt;/p&gt;
&lt;center&gt;&lt;a href=&quot;http://picasaweb.google.pl/lh/photo/LiHPNyoCyj7wq33HOBhMQw?authkey=Gv1sRgCKWJ5duXxqGfcw&amp;amp;feat=embedwebsite&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://lh5.ggpht.com/_62ITUIj621A/S4b4yoKQK_I/AAAAAAAAh28/z2cascIbxfg/s400/DSC_2513.JPG&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;
&lt;p&gt;
&lt;p&gt;PS Równe obcinanie małych paznokietków to ta część, w której się gubię.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 25 Feb 2010 23:33:38 +0100</pubDate><guid>http://zuzanka.blogitko.pl/2010/02/25/20-i-6/</guid><category>Maja</category><category>Z fotkami</category></item></channel></rss>