02 marca 2010
Poziom: 1 * Przydasie * Z fotkami / 12:46:24
Z pewnym niepokojem oczekuję na weekend z jego wielkim zamieszaniem logistyczno-porządkowym. W międzyczasie odchwaszczam kolejną zaniedbaną grządkę kuchenną. Od lat zalegały mi w kuchni stare sztućce z odzysku, na plastikowym wieszaku. Używane głównie do mieszania w garnkach i bardzo awaryjnie, jak już wszystkie inne były brudne; wstydliwie schowane za maszynę do pieczenia chleba. Od dawna chodziłam dookoła ślicznych, kolorowych i uroczo niekompletnych sztućców, ale cały czas tłumaczyłam sobie, że tamte jeszcze sprawne. Ostatnio jednak, przygnieciona szarością za oknem, dodatkowo też zmotywowana przez H., kliknęłam. Wybaczam kurierowi nawet to, że obudził naszą trójkę po ciężko wypracowanym śnie o 9:25, bo otwierając pudełko czułam się jak siedmiolatka, która dostała paczkę z cukierkami[1].

[1] Cukierki były w pudełku opisanym cyrylicą, przesłane z zaprzyjaźnionej podstawówki gdzieś pod Moskwą. Nietypowe kształty, śliczne papierki, nieznane smaki. Nic to, że skończyło się rozstrojem żołądka u połowy klasy. I tak było warto.
Wyświetl wpis
14 stycznia 2010
Poziom: 1 * Przydasie / 23:47:49
Z obrazkami.
Wyświetl wpis
10 sierpnia 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 15:39:29
W zasadzie i tak notki z drobiazgami nie były zbyt błyskotliwe, więc dołożyłam feeda (z opcją RSS) z linkami do notek, które mi się podobały (wklejki googlowe są obleśne). I tak, jak kto winszuje:
Wyświetl wpis
24 lipca 2008
Poziom: 1 * Listy spod róży * Przydasie * Z fotkami / 22:35:06
Leżała na wystawie remontowanego właśnie sklepu razem z innymi torbami, na oko zostawionymi przez pracujących tam ludzi, ale też mogła być zaczątkiem artykułów sklepowych. W każdym razie - mimo że miałam monochromatyczny zielony monitor przyczepiony do XP, to wersja kolorowa bardzo do mnie przemawia.


Wyświetl wpis
23 lipca 2008
Poziom: 1 * Listy spod róży * Przydasie * Z fotkami / 19:34:30
Przyznaję się bez bicia, że wyjeżdżam w celach zakupowych. Nie na handel, bo na to za leniwa jestem, ale po trosze dla zdobycia punktów lansu, kupienia czegoś innego niż zwykle, spróbowania, czy w naturalnym otoczeniu jedzenie smakuje inaczej. Nie chce mi się też kupować durnostojek, bo jak się nie da zjeść ani używać, to jakoś mi nie konweniuje. I tak:
- NL - Koszulka I amsterdam - tylko czarna, a nie czerwona; bardzo spodobała mi się oszczędna stylistyka i zabawne wykorzystanie zbieżności liter.
- NL - kosmetyki Rituals - kiedyś w Czechach kupiłam rozmarynowy mus pod prysznic, teraz wylosowałam żel mandarynkowo-miętowy i piankę pomarańczowo-cedrową.
- NL - sery; od dawna miałam marzenie, żeby kupić krąg sera i taki dziewiczy pokroić własnoręcznie. W praktyce wyszło, że krojenie twardej parafiny Oud Gouda nie jest takie proste i po kilku próbach z nożami skończyło się na rozmontowaniu sera mezzaluną.

- NL - czekoladki Droste w formie pastylek.
- DE - Czekolady gorzkie Lindta (granat+chili, mus czekoladowy+lawenda+jagody, mus czekoladowy+imbir) - pewnie i u nas za chwilę będą, ale miały tak ładne opakowania, że nie mogłam się oprzeć.
Trochę, przyznam, liczyłam, że w Muzeum Kotów znajdę coś ciekawego do zaczątków kociej kolekcji, ale poza plakatami i jakimiś papierowymi drobnostkami nie było nic mówiącego "kup mnie".
Zachwyciłam się kaliami - do tej pory kojarzyły mi się z plaskatymi i dość obscenicznie fallicznymi kwiatami, używanymi kontrastowo na ślubach i pogrzebach. Kiedy są kolorowe, zwinięte w eleganckie ruloniki i jest ich dużo, wyglądają prześlicznie.

Wyświetl wpis
10 lipca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 08:45:27
książki + schody
Wyświetl wpis
28 czerwca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 22:31:25
(Tak, znalazłam nowego bloga designerskiego).
Wyświetl wpis
08 czerwca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 12:18:57
Bardzo nie lubię czegoś szukać. Bo zwykle nie znajduję tego teraz, zaraz, już (wspominałam, że jestem dość niecierpliwa i poproszę lekarstwo na to NATYCHMIAST?) i się frustruję. Kuchennie (sugestia słownika: "kuc hennie") frustrowałam się brakiem pojemnika na chleb, ponieważ poprzedni wyleciał na razie na banicję na balkon i nominowany jest do wyniesienia na śmietnik (z powodu zasiedlenia przez mole i z powodu że ogólnie był stary i byle jaki). Trochę mi wąż w kieszeni syczał, bo pojemniki dedykowane na chleb podobały mi się drogie, a zwykłego plastikowego takiej wielkości nie mogłam znaleźć. I wchodzę ja sobie po truskawki i mozarellę do Piotra i Pawła, a tu zerka na mnie szyderczo dwukilowa puszka cukierków Wawel, z której cukierki starczą pewnie na najbliższe pół roku, a puszka doskonale zmieści się pod piecem gazowym (serdecznie pozdrawiam architekta, który zapuścił mi w kuchni rurki do gazu i wspomniany piec). Szyderstwa nie zniesę, to wzięłam.
Poza tym to nie mam czasu. Zarobiona jestem.
Wyświetl wpis
04 czerwca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 19:42:03
... taki adres: http://www.thedieline.com/blog/ (na przykład za: kocie puszki, prawdę w winie czy banany w kartonikach (N. mi dał)).
Dzisiaj absurdalnie drogie:
O jedwabnej sukience za ponad 400 zł czy bluzce za 199 zł z Zary nie wspomnę...
Wyświetl wpis
03 czerwca 2008
Poziom: 1 * Przydasie * Różne takie / 08:44:34
Wyrzuciłam gromadzone przez lata słoiczki po dżemach, zaskorupiałe resztki suszonego czosnku, jakiś bliżej niezidentyfikowany brązowy proszek, będący kiedyś pewnie "przyprawą do mięsa mielonego" czy czymś podobnym, a to, co pachniało, znalazło się na lodówce.

* gałka muszkatołowa * pieprz cayenne * kurkuma * curry * goździki * kmin rzymski * bazylia * imbir * majeranek * tymianek * ziele angielskie * pieprz kolorowy * lubczyk * cynamon * kolendra * jałowiec * zioła prowansalskie * rozmaryn *
Myślę nad jeszcze jednym opakowaniem 9 sztuk, bo trochę mi jeszcze w torebkach zostało... Pojemniczki oczywiście z Allegro.
Uprzedzając złośliwych - tak, używam tego wszystkiego. Niekoniecznie jednocześnie.
Wyświetl wpis
24 maja 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 14:23:10
... i nie mogę znaleźć. Za to parę innych rzeczy znalazłam:
Przy okazji gorąco polecam do rss-ów: http://photowebs.blogspot.com.
EDIT: Znalazłam pojemniczki: brabantia.pl
Wyświetl wpis
17 maja 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 21:33:39
Wyświetl wpis
01 maja 2008
Poziom: 1 * Moje miasto * Przydasie * Z fotkami / 20:19:34
Po siedmiu (liczbowo: 7) latach przyszedł kryzys. Przyrosło nam sprzętów, kubeczków (czy tylko ja tak mam, że akurat kubeczki obrastają w jakieś wspomnienia, historie i kawałki życia?), naczyń, puszek, pudełek i misek. Wzięło mnie na wprowadzenie jakiegoś ładu i zarezerwowałam sobie wreszcie pana, co to przyjedzie i zamiast brudnej i zatłuszczonej ściany wykona kafelki. Kafelki wybrałam jakieś 2 lata temu, ale jakoś nie miałam okazji i weny, żeby kupić. Cud, nie zniknęły, kupiliśmy (Almeria Zefir, nie ukrywam, że między innymi dlatego, żeby przylepić ze dwa dekory z motylkami). Przy okazji zaczęłam się rozglądać za jakimiś zabawnymi gadżetami do nowoprojektowanej zielonkawo-pistacjowej ściany i podążając za kubeczkiem z Myszką Miki, trafiłam na komplet limonkowy (szczotkę sedesową pominę, bo jednak mi do kuchni nie konweniuje). Teraz szukam jakichś sympatycznych pojemników na sól/cukier/mąkę do postawienia na relingowej półeczce. Kolor w zasadzie dowolny (zimna zieleń, biały, czarny), raczej nieprzezroczyste, kwadratowe/prostokątne, zamykane. Półeczka ma 12x23 cm, więc wejdą dwa po 10 cm albo trzy węższe. Jak mnie strasznie zachwyci, to może być i droższy, ale jednak do Villeroya i Bocha to trochę jednak się boję pójść. Podoba mi się taki typ, jak Evva ozdabiała, ale za bardzo nie wiem, gdzie szukać.
Jako że moja kuchnia nie jest aż tak fascynująca, żeby dyskutować o niej z rodzicami przy okazji wizyty, wyprowadziliśmy ich na spacer do poznańskiego Ogrodu Botanicznego. Oprócz cudności w roślinach była też fauna, a konkretnie żaba z gumą do żucia.
Wyświetl wpis
23 kwietnia 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 19:51:52
Wyświetl wpis
22 kwietnia 2008
Poziom: 1 * Przydasie * Różne takie * Z fotkami / 21:49:02
Po jakimś takim dłuższym okresie stagnacji (pewnie skorelowanym z moim kiepskim stanem psychicznym) nagle wyszło, że wywietrzyliśmy portfele. Kupiliśmy kafelki do kuchni (już po 7 latach i nawet mamy wstępnie umówionego pana fachowca). Hanka kupiła nam relingi, bo w poznańskim Tchibo nie mieli. Mieli za to torby na pranie w kolorach zielono-niebieskich, a jakby ktoś nie miał prania, to mogą służyć do za domek dla kota. TŻ kupił wzmacniacz (czarny) i kolumny (czarne z bukową okleiną) i właśnie dokonał rytualnego podłączenia kolumn (przy akompaniamencie entuzjastycznych okrzyków "No, jak tatuś teraz będzie słuchał Sepultury, to cały pion będzie słuchał Sepultury"). Ale największy fun przyjechał z N., który od wujka Sama przywiózł mi suszone mango (już zeżarłam) i obiektyw typu fisheye. Poza zastosowaniem klasycznym (robienie nietypowych fotek architektoniczno-wnętrzarsko-kocich) w pracy przydał się do zastosowań klasycznych inaczej - seryjnej produkcji zdjęć portretowych, przypominających odpowiednio posągi z Wyspy Wielkanocnej, pana Stanisława z Łodzi, moronów, orła Sama z Muppetów czy inne Gorgi i fraglesy. Efekt zmontowany w agitacyjny poster przez Zofię poniżej (elementy twarzy ukryte w celu ochrony uczestników, ale - wzorem radiowych sprawozdawców piłki kopanej - szkoda, że państwo tego nie widzą w całości):

Trochę mi słabo jeszcze.
Wyświetl wpis
12 kwietnia 2008
Poziom: 1 * Przydasie * Różne takie / 11:20:56
... że byłam z Hanką w jakiejś niesamowicie słonecznej miejscowości ze skałkami, zachodami słońca, egzotycznymi budynkami i dużo kotów. Czego sobie i wszystkim życzę. Wprawdzie ciągle coś gubiłam (a to torbę, a to zakrywatko od aparatu, obiektyw 18-70 mi się zapodział i miałam tylko 50mm), ale i tak było dobrze. Tyle potem się obudziłam, bo była ogromna burza z grzmotami i tyle po śnie.
Mam niedosyt rzeczy ładnych. Przeglądam sobie stronę za stroną ostatnio:
[1] To, że ciągle kupuję sobie ten sam model butów, nie oznacza, że brakuje mi fantazji, tylko że jestem konsekwentna. I to wersja, której się zamierzam trzymać.
[2] Lotsa fun in the office. Wadą jest to, że kameleon brzęczy, jak kręci oczami i wywala język. Ale wygląda dokładnie tak jak żywy
Wyświetl wpis
29 marca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 21:53:22
Wyświetl wpis
20 marca 2008
Poziom: 1 * Przydasie * Śmieszne / 21:45:58
Wracamy z IKEO-wych zakupów (z pościelą w stylu Type O Negative, czarnym prześcieradłem do kompletu, schizofrenicznym szlafrokiem z psychiatryka, i prześlysznymi lampeczkami w kształcie kwiatków), w radiu lecą piosenki z "Jesus Christ Superstar". Siorbię sobie żałośnie pod nosem, że strasznie zazdroszczę Zofii, że brała udział w przedstawieniu musicalowym i że ja też bym chciała. TŻ z kamiennym spokojem:
- Poszukaj, może we wsi są spotkania Koła Gospodyń Wiejskich. One też nie umieją śpiewać.
Kurtyna.
PS "One też" to o mnie, nie o Zofii. Zofia umie.
Wyświetl wpis
19 marca 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 08:19:14
Wyświetl wpis
10 marca 2008
Poziom: 1 * Moje miasto * Przydasie / 20:03:16
Galeria Pestka, Poznań. No Stary Browar toto nie jest. Warte uwagi są Sklep Tchibo (cztery ostatnie kolekcje), salon firmowy butów Clarksa (ale po przecenach, jakoś wąż mi syczy, żeby wydać ponad 320 zł na wiosenne pantofelki), jakieś drobne sklepy z pierdółkami, parę sieciówek butowo-odzieżowych, optyk Fielmann i Carrefour. I tyle.
Wyświetl wpis
28 stycznia 2008
Poziom: 1 * Koty * Przydasie / 22:49:11
Kot z wenflonem w tylnej łapie siedzi na szczycie regału z CD (wysokość regału 180 cm, szerokość 15 cm, rozważam rozłożenie poduszek pod spodem). Kot jest bardzo dzielny. Ja znacznie mniej.
Jakby ktoś do zdrowego kota chciał otwieracz do butelek w kształcie kotłapki, to tu są.
Poza tym czytam trzy książki na raz, nie, cztery - Frances Mayes (uwielbiam co drugie zdanie), Nowego Mikołajka 2 (przyzwoicie), Forever Summer Nigelli (nie cierpię przepisów w drugiej osobie), Mam łóżko z racuchów (jeszcze nie zdecydowałam, czy mi się podoba), oglądam po raz kolejny Scrubsy z DVD (nieodmiennie kocham), przeplatając to Weedsami (bardzo odświeżające), Housem (jakby ten cały medyczny bełkot wyciąć, byłoby znośne), Prison Breakiem (z przyzwyczajenia, no ale phleeze), LWord (bardzo ładny 5. sezon) i innymi takimi, tyle że nie umiem ubrać w słowa tego, co czytam, oglądam czy nawet myślę. Zlewam to, co się dzieje na zakładzie, I'm above. Już nawet nie czekam na wiosnę.
EDIT: Pięć książek. Zaczęłam też "13 dzień tygodnia", ale gdzieś go posiałam w łóżku.
Wyświetl wpis
21 stycznia 2008
Poziom: 1 * Przydasie * Różne takie / 19:17:35
Konkretnie dla mnie. Mam starego Zemlera (umiał mleć, ale już nie), który ubija pianę i robi ciasto oraz oryginalnie umiał (bo, jak wspomniałam, już nie - wydziela swąd i się nożyki nie kręcą) zmielić cebulę, zrobić koktajl z truskawek czy co tam w naczyniu rozprowadzić na paćkę. Co chcę:
- coś małego i nieskomplikowanego (jeden korpus, ewentualnie wysokie naczynie z nożykiem na dnie czy miska do tego),
- żeby mieliło mięso, cebulę, warzywa na paćkę i umiało np. takie kotlety ukleić - miskę może mieć własną, ale nie musi,
- miało końcówki do mieszania ciasta i bicia z przeproszeniem piany,
- umiało pokroić warzywa w wiórki czy inne nie za duże kawałki,
- zmielić czekoladę, orzechy czy migdały,
Wstępnie rozważałam Brauna Miltiquicka, bo ma ładną reklamę, ale przeraziła mnie liczba dostępnych końcówek do wyboru. Nie umiem wybierać i nie chcę dokupywać co chwila nowego cudu. Kitchenaid odpada, bo za wielki, a poza tym no jak rany nie dam 2,5k zł za coś, co zrobi ciasto, a i to leniwie. Any hints?
Wyświetl wpis
20 stycznia 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 19:26:22
Wyświetl wpis
08 stycznia 2008
Poziom: 1 * Przydasie / 22:31:33
High voltage albo Do not cross...
Wyświetl wpis
Poziom: 1 * Przydasie / 22:16:17
Trafiłam na kolejną stronę (po snobce i luxluxie), na której dobrzy ludzie pokazują różne sympatyczne rzeczy:
Wyświetl wpis