Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Na ciężarówce

Ciężarówka biała, ale brudna. Oryginalny napis "Jeździmy nawet na koniec świata (a czasem i dalej)" został uzupełniony czyimś palcem o "np. do Rosji".

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 2, 2006

Link permanentny - Kategoria: Śmieszne - Skomentuj


Najsampierw to ja sobie skręciłam kostkę

... jeszcze zanim dojechaliśmy do granicy. Ot tak, na stacji benzynowej. W zasadzie do wieczora było nieźle, aczkolwiek na imprezę nie mogłam założyć butów na obcasach. Niestety po przejściu z hotelu do knajpy (niby niedaleko, ale droga prowadziła przez urocze schody[1]) okazało się, że spuchłam i tyle było z planowanego na dzisiaj zwiedzania Pragi. A szkoda, bo to, co widziałam podczas błądzenia[2] w sobotę, było smakowite.

Smakowite były też zakupy w czeskim markecie. Mam mały zapasik czekolady Studentskiej i, tada, sos serowy. Dokładnie taki jak w Multikinie, bez papryki jak w Casa Fiesta. Niestety, u nas nie widziałam - firma Santa Maria ze Szwecji. Co jest urocze, kasjerka w markecie świetnie się dogaduje po angielsku.

Mieszkaliśmy w hotelu "U Semika". Semik to koń kogośtam ze średniowiecza, uhonorowany pośmiertnie, bo padł z wyczerpania, ratując swojego pana. Też mi nagroda. Hotel doskonale pokazuje, co pięknego można zrobić z odremontowaną kamienicą, która ulokowana jest zaraz pod murem wyszehradzkiego zamku. Na klatce schodowej są spore apartamenty (nasz składał się z kibelka, łazienki, dwóch sporych sypialni (na 3-4 osoby każda) i pokoju "dziennego" z kanapami i telewizorem. W podwórzu restauracja, tania jak barszcz. A na dole w suterenie najpiękniejsza chyba jadalnia, jaką widziałam. Stare, ciemne drewno, wysokie pomieszczenia, na ścianach kamień i półki z książkami. Dużo półek i dużo książek. Znaleźliśmy Kałużyńskiego i "Cuzinkę" Kuncewiczowej. Czeski kołorker znalazł jakąś książkę z dowcipami i rechotał. Przyjemne z pożytecznym.

Praga jest czysta. Może dlatego, że na ulicach są specjalne kosze na psie kupy, zaopatrzone w podajniki woreczków.

[1] Jeśli na mapie jest namalowane, że ulica A przeradza się w ulicę B, może to oznaczać, że między A i B są schody, tak na oko 10 kondygnacji i dwa podwórka). Co widać na załączonym obrazku.

[2] Podobnie jest z jeżdżeniem samochodem. Chyba żadna ulica nie przecina się z inną pod kątem prostym. Jadąc według mapy nagle okazuje się, że jesteśmy Zupełnie Gdzie Indziej. Albo że nie ma jak wyjechać w lewo, bo do wyboru jest wjazd na parking podziemny w hotelu.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 2, 2006

Link permanentny - Tagi: praga, czechy - Kategoria: Listy spod róży - Skomentuj


Szalona impreza (Can't hardly wait)

Bardzo głupawa komedia koledżowa, jedna z pierwszych (rok przed "American Pie"). Nie fekalna, seks jest pod przykryciem, nie pokazują cycków ;-) Zabawna również dlatego, że grają w niej bohaterzy "Six Feet Under" - Claire, Rico (świetny portorykańczyk z kajdanem na neku), Gabe (młody dealer drugów, z którym chodziła Claire) oraz - z zupełnie innej beczki - Dharma (z serialu "Dharma i Greg", tutaj w roli striptizerki-anioła). Główną rolę gra Jennifer Love-Hewitt i niech mi ktoś wytłumaczy, skąd ona niby ma być taką seksbombą i super gwiazdą, straszliwie przeciętna, mimika kartonowa.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 26, 2006

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Terry Pratchett, Paul Kidby - Sztuka Świata Dysku

Album (drogawy, skusiłam się dlatego, że Merlin przecenę zrobił) ze świetnymi ilustracjami Paula Kidby'ego z jego wizjami bohaterów cyklu Świata Dysku. Przepiękny. Nie wiem, co bardziej podziwiać - Pratchettową umiętność konstruowania opisów i plastyczność opisu świata czy świetną kreskę Kidby'ego, ogrom pracy włożony w stworzenie każdego rysunku czy obrazu. W zasadzie każdy z rysunków nadaje się do powiększenia i powieszenia w formie plakatu na ścianie.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategorie: Czytam, Oglądam - Skomentuj


Calvin & Hobbes - Dziwadła z obcej planety

4. tom wydany w Polsce. Sześciolatek i pluszowy tygrys. Szkoła, do której można przygotować "pogadankę" (show-and-tell) o marsjanach, tygrysach lub pokazać torebkę z flegmą. Rodzice, których sześciolatek straszliwie męczy, nie przygotowani do tego, że mają rozbrykanego, wścibskiego i leniwego czytelnika komiksów, dla którego autorytetem moralnym jest tygrys. Jeden z lepszych komiksów humorystycznych, kopalnia cytatów ("Jak możesz być cool, jeśli nie możesz nosić sombrero?" czy "Gdzie pójdziemy po śmierci? Do Pittsburga. To znaczy jeśli będziemy dobrzy, czy źli?").

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategorie: Czytam, Oglądam - Komentarzy: 3


Six Feet Under

Pięć sezonów, w każdym 12 odcinków to sporo oglądania. Tematyką podobny jest do "Dead Like Me", tyle że jest nieco poważniejszy - tutaj śmierć oswajana jest z punktu widzenia żyjących, a ci, którzy są już po drugiej stronie, czasem pojawiają się z offu i komentują życie. Serial jest o rodzinie Fisherów, ojciec rodziny - Nathaniel Senior - prowadzi wraz synem Davidem dom pogrzebowy w Los Angeles. David jest gejem, na początku się z tym kryje, potem już mniej (jak ktoś się bardzo brzydzi gejami, to bardzo nie polecam - jest mnóstwo progejowskich odniesień i sytuacji, a dwóch smyrających się panów jest na porządku odcinka). Starszy syn, Nathaniel Junior - Nate, wyjechał do Seattle, żeby uciec od śmierci i pogrzebów. Córka, Claire, jest w liceum, okazjonalnie zajmuje się ćpaniem i eksplorowaniem życia erotycznego. Matka Ruth jest typową housewife, niezbyt zadowoloną z życia. W jednej z pierwszych scen serialu ginie w wypadku ojciec. I w tym momencie okazuje się, że cała rodzina nie umie sobie znaleźć miejsca w życiu, że tak naprawdę nie znali ojca, który dopiero po śmierci okazuje się Całkiem Fajnym Facetem, który spajał całą rodzinę. Oprócz Fisherów pojawia się rodzina Diazów - Rico, balsamista w firmie Fisher&Sons, niski, ale macho, ma dwóch synów z piękną żoną Vanessą. Nate poznaje na lotnisku Brendę, z którą odbywa szybki a niezobowiązujacy seks w schowku na lotniskowe szczotki. Brak zobowiązań kończy się tym, że Brenda, jej matka i ojciec (para nieźle rozwiązłych psychiatrów) i brat Billy (przeważnie na prochach i z niezłymi schizami) pojawiają się do ostatniego odcinka serialu.

Serial rozkręca się powoli, na początku jest dość statyczny i nudnawy, ale potem zaczyna wciągać. Każdy odcinek rozpoczyna się od czyjejś śmierci, ciało zwykle trafia do kostnicy Fisherów, a historia świeżego umarlaka zwykle się jakoś wpisuje w życie rodziny. Najsmętniejszy jest trzeci sezon, po bardzo dobrym drugim sezonie wyglądało, że trzeba jakoś przeczekać do lepszego sezonu czwartego i bardzo dobrego piątego. Jak kto bardziej wrażliwy, to proponuję nie oglądać 2/3 odcinka 405 - jest potwornie brutalny i bez sensu (tak, wiem, ma to znaczenie dla dalszej akcji, żeby wytłumaczyć psychiczne załamanie jednego z bohaterów, ale lojalnie ostrzegam). Ogólnie - 5/6.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Desperate Housewives sezon 2

Pierwszy sezon był świetny - dowcipny, przewrotny, bohaterki nieźle obmyślone, akcja trzymająca w jakimś tam napięciu. Niestety, drugi sezon był znacznie słabszy. Zamiast tajemnicy samobójstwa Mary Jane, rozwiązanej po pierwszym sezonie, pojawiła się tajemnica rodziny Applewhitów. Problem w tym, że nikogo tak naprawdę rozwiązanie tej tajemnicy nie interesowało. Na bohaterki spadły wszystkie możliwe plagi, co po którymś odcinku zrobiło się nudnawe. Podejrzewam, że i trzeci sezon obejrzę, ale już bardziej z sentymentu niż ze względu na dobrą jakość serialu. Inna rzecz, że nawet słabszy drugi sezon jest świetny w porównaniu z serialami polskimi ("polskimi", bo większość z nich to zagraniczne "formaty", a reszta jest żałobno-żałośliwa).

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


Ruth Rendell - Zabić mandaryna

Chronologicznie chyba najwcześniejsza powieść o inspektorze Wexfordzie (z tych wydanych w Polsce, na oko całe trzy). Wexford wyjeżdża na wycieczkę do Chin, jako angielski turysta zostaje połączony z wycieczką z Anglii, w której m.in. bierze udział para mieszkająca w miejscowości obok tej, w której mieszka Wexford. Podczas wspólnej podróży co jakiś czas widzi staruszkę ze skrępowanymi stopami, niestety - nikt inny jej nie widzi. Przypadkowo też na statku, którym płynie wycieczka, topi się Chińczyk. Jakiś czas po powrocie ginie w sąsiedniej miejscowości kobieta, która wraz z mężem i przyjaciółką podróżowała po Chinach. Wexford szuka rozwiązania zagadki, głównie na podstawie wspólnej wyprawy do Chin. Niezły kryminał, ale słabszy niż "Simisola".

Książka była zekranizowana w brytyjskiej serii: The Speaker of Mandarin.

Inne tej autorki tu.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategoria: Czytam - Skomentuj


Brzęczący ryj

Poranek, we have a situation here. Jeden kot wydaje głuche pomruki i ma ściśle zamkniętą paszczę. Drugi siedzi obok i popiskuje żałośnie. Z paszczy pierwszego dobywa się brzęczenie. Po pierwszej fali paniki (pszczoła albo szerszeń, pewnie już udziabał i nie może biedne zwierzę dzioba otworzyć) na siłę otworzyłam koci ryj i zabrałam kotu wielką, brzęczącą muchę. Żywą (no, już nie, bo much żywych w domu nienawidzę). Ku wielkiemu żalowi obu futer.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 25, 2006

Link permanentny - Kategoria: Koty - Komentarzy: 2


Sterczące gumowe sutki

Reklamy porażają głupotą. Po śmierdź-żelkach pojawiła się reklama gumy do żucia, po której facetowi rosną sutki na 5 cm, dzięki czemu ma czym wcisnąć guzik w windzie, przytrzymać mapę czy robić skrecze na winylach. Oczywiście laskom leci po nogach, bo facet z gumowymi sutkami kręci jak nie wiem.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 18, 2006

Link permanentny - Kategoria: Oglądam - Komentarzy: 3