Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Informacje dla Oglądam

Śmieszne, ale bardziej okrutne

"You're the worst" dzieje się w Los Angeles, ale jednym z głównych bohaterów jest Brytyjczyk, więc to wyjaśnia poziom społecznej niestosowności, na jaki się czasem wzbijają scenarzyści.

Jimmy jest pisarzem, autorem jednej książki, ale głównie znany jest z tego, że wszyscy go nienawidzą; nie bez powodu - jest egocentrykiem, pijakiem, chamem, nie waha się powiedzieć czegoś nieprzyjemnego (umówmy się - mówi same nieprzyjemne rzeczy), a do tego na ślubie byłej dziewczyny, Becki, usiłuje ją zaciągnąć do łóżka, a kiedy się nie udaje, obraża ją. Wychodzi z Gretchen, osobą równie egoistyczną i nieprzyjemną jak on, lądują szybko razem w łóżku, bez zobowiązań. Tyle że - wbrew wszystkim swoim wadom - zaczynają się lubić i chcą ze sobą być. Sytuacje ubarwia kilkoro bohaterów drugoplanowych - Edgar, weteran z Iraku, cierpiący na PTSD, współmieszkaniec/kucharz Jimmy'ego, Becca i jej niezbyt udany mąż Vernon czy Lindsay, najlepsza przyjaciółka Gretchen, narkomanka i nimfomanka, wprawdzie zamężna, ale niefanatycznie.

Wydawałoby się, że po "You're the worst" nie może być nic bardziej budzącego politowania czy lekkiego obrzydzenia kondycją ludzką, ale jednak - palmę pierwszeństwa oddaję serialowi "Peep show". Dwóch współlokatorów - Mark i Jeremy - diametralnie się od siebie różni, ale łączy ich jedno - obydwaj są straszliwymi flusiami, z trudnością egzystującymi w społeczeństwie. Mark pracuje w korporacji jako specjalista od kredytów, podkochuje się w Sophie, koleżance z pracy, co prowadzi do wielu żenujących incydentów (np. osikania dokumentów w biurze kierownika). Jeremy, aspirujący choć pozbawiony talentu muzyk, usiłuje przespać się z kimkolwiek (w pierwszym sezonie z urodziwą, ale ekscentryczną sąsiadką), dodatkowo nieustająco konkuruje z Markiem i swoim kumplem, Super Hansem.

Poczucie żenady podnosi sposób filmowania - zbliżenia na twarze bohaterów, czasem rybie oko i ich wewnętrzne głosy, komentujące sytuację w sposób, na który zwykle sobie nikt nie pozwala, jeśli chce być akceptowany w towarzystwie innych.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 25, 2016

Link permanentny - Tagi: wielka-brytania, usa, komedia - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Sense8

Zaczyna się grubo, bo od samobójstwa, w wyniku którego 8 osób rozsianych po całym świecie (4 panów, 3 panie i transseksualistka) zaczyna współdzielić myśli. Na początku opornie i z przerażeniem, bo kontakt pojawia się znienacka (doprowadzając czasem do zabawnych sytuacji), potem już coraz gładziej i z całkiem niezłymi efektami. Meksykanin Lito jest zręcznym aktorem w bardzo złych filmach, Will sprawnym policjantem z Chicago, Kenijczyk Capheus uwielbia filmy z Van Dammem i doskonale jeździ wszystkim, co ma cztery koła, a Wolfgang z Berlina włamuje się do sejfów i lubi się bić. Hinduska Kala jest farmaceutką i ma kilka cennych umiejętności survivalowych, Koreanka Sun to bizneswoman, ale też mistrzyni kick-boxingu, transseksualna Mike/Nomi jest hackerką z San Francisco, a Islandka Riley (mieszkająca w Londynie) pracuje jako DJ-ką i to właśnie jej trauma sprzed lat posuwa całą akcję do przodu.

Serial to szeroko pojęta kontynuacja pomysłu twórców - Tykwera i Wachowskich - "Atlasu chmur", moim zdaniem o wiele bardziej udana (i bez naklejania aktorom gumowych twarzy). Fantastyczne lokalizacje - Berlin, Londyn, Seul, San Francisco, Chicago, Mumbaj, Nairobi, Mexico City, sporo o pożyciu intymnym (16+ i bez cenzury, więc golizna jest, dodatkowo wiele elementów LGBT), a wszystko przyprawione dość sprawnie zbudowaną intrygą i sporą dozą humoru.

Moje guilty pleasure - Will, policjant z Chicago, wygląda jak młody Mark Wahlberg. Nagle poczułam się 20 lat młodsza.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 20, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 4


Fantastyczne zwierzęta / Ant-Man

"Fantastycznie zwierzęta i jak je znaleźć" są moim zdaniem o wiele lepszym filmem niż pierwsze cztery "Harrypottery", pewnie dlatego, że raczej nie ma w nim irytujących dzieci (poza jednym). Lata 20. XX wieku, do Nowego Jorku przybywa Skamander Newt, mag-zoolog z magiczną walizką. W walizce ma co najmniej kilka zwierząt, co szybko wychodzi na jaw, gdy zaczynają mu zwiewać, powodując spore problemy w mugolskim banku. Zostaje aresztowany wraz z przypadkowym niemagicznym świadkiem, Kowalskim przez przedsiębiorczą czarodziejkę Tinę, która jednakowoż nie ma wielkiego poważania w amerykańskim odpowiedniku Ministerstwa Magii i nikt się jej odkryciem nie przejmuje. Inna sprawa, że magowie mają większy problem - jakieś magiczne stworzenie demoluje miasto, doprowadzając do zaognienia konfliktu ze "zwykłymi" ludźmi; kiedy zostaje zabity znany senator, syn magnata prasowego, zaczynają szukać kozła ofiarnego. Wina spada, oczywiście, na Newta i Tinę.

Na film wybraliśmy się całą rodziną. I jakkolwiek jak z kina wyszłam zachwycona, to 7-latka niespecjalnie - trochę się bała, trochę za głośno, trochę za długie. Dla mnie - świetne. Doskonała animacja zwierząt, akcja z należytą tajemnicą, bardzo malowniczy Nowy Jork i na końcu cameo Deppa (Depp to Depp, nawet nie pierwszej świeżości).

Już bez dziecka za to obejrzeliśmy "Ant-Mana" i ubolewam jedynie, że dlaczego tak późno. Scott jest sprytnym włamywaczem-dżentelmenem, który po wyjściu z więzienia (odsiadka za robinhoodyzm - włamanie do banku i rozdanie potrzebującym walorów) usiłuje zarobić na chleb z masłem oraz alimenty, a że nie ma zatrudnienia dla byłych więźniów, zgadza się na całkiem bezpieczny skok na sejf. Skok nie przynosi kasy, tylko dziwnie wyglądający kombinezon, który ma umiejętność zmniejszania noszącego; tym przypadkiem Scott trafia do świata wielkiej korporacji, która chce wynalazek sympatycznego naukowca (bardzo ładnie starzejący się Michael Douglas) przekazać Tym Złym, a przy okazji zarobić na tym mnóstwo kasy.

W zasadzie jedynym powodem, dla którego nie powinno się pokazywać dzieciom An-Mana jest zabicie owcy i człowieka za pomocą narzędzia do zmniejszania (oraz - w naszym przypadku - nie ma wersji z dubbingiem). Poza tym jest to zabawny i tekściarski film o włamaniu oraz o pożytkach z tresowanych mrówek. Epizodycznie występuje lokomotywa Tomek.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 21, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategoria: Oglądam - Skomentuj


O ekranizacjach komiksów

Jesse Custer, kaznodzieja z małego miasteczka w Teksasie, ma rzadką umiejętność - umie wydobyć z siebie taki, głos, że wszyscy, którzy go usłyszą, są mu posłuszni. Efekty są różne - niby Custer używa głosu w celu czynienia dobra, ale jego motywy są czasem dość dwuznaczne. Wplątuje się w walkę z lokalnym biznesmenem, który ma szczególny powód niechęci do kościoła; walka kończy się dość słabo dla całego miasteczka. Po wizycie dwóch nieco niezbornych serafinów dowiaduje się, że wstąpiło w niego Genesis, Głos Boga; byt, który powstał w wyniku nielegalnego pożycia intymnego anioła i diabła. I że Bóg przekazał opiekę nad bękartem służbie, a sam zniknął. W towarzystwie byłej dziewczyny, pyskatej i bardzo przedsiębiorczej Tulip i wampira Cassidy'ego udaje się na poszukiwanie Boga, żeby powiedzieć mu trzy słowa.

"Preacher" to jeden z tych seriali, w których obejrzałam pilota, znęcona przez TŻ-a, że ekranizacja fajnego komiksu, a potem wbijałam zęby w kanapę, kiedy następny odcinek. Zgadzam się z wieloma zarzutami - że przez cały pierwszy sezon nie ma akcji (wydarzenia w komiksie zmieściły się w cieniutkim zeszycie), że tylko klimat, ale i tak uważam, że warto obejrzeć chociażby dla samych obrazków. I dla Cassidy'ego i Tulip (serio, komuś przeszkadza, że Tulip nie jest biała jak w komiksie? Proszę. Jak będę duża, chcę być jak filmowa Tulip).

Tytułowy Luke Cage pojawił się już epizodycznie (ale z jakim wdziękiem) w roli kochanka Jessiki Jones. Chronologicznie rzecz się dzieje już po wydarzeniach z 1. sezonu "Jessiki" - Luke Cage mieszka sobie w Harlemie, wykonuje prace wprawdzie niskopłatne (sprząta w zakładzie fryzjerskim i jest barmanem w klubie), ale satysfakcjonujące jego potrzebę zwyczajności i nie wymagające używania nadludzkiej siły, zwłaszcza że do wyrwania atrakcyjnej panny wystarczy, że ma dobrą gadkę i solidne mięśnie. Niestety, świat nie pozwala mu cieszyć się spokojem: lokalny mafiozo przypadkowo powoduje zabicie fryzjera, przyjaciela Cage'a, motywując go do wzięcia sprawy odzyskania dzielnicy w swoje ręce. Łatwo nie jest, bo wracają demony z przeszłości Luke'a, które wiedzą, jak pokonać go mimo niezniszczalności. Po stronie sojuszników są dwie damy - uczciwa policjantka, Misty, która nie wiedzieć czemu Cage'owi wierzy oraz pielęgniarka Claire, która pomagała mu wyzdrowieć po postrzale w ostatnich odcinkach "Jessiki".

Nie jest to serial gładki i łagodny, bo trup ściele się gęsto i raczej nie jest to śmierć cicha i sprawiedliwa; ale czy którykolwiek współczesny serial na bazie komiksu taki jest? Świat współczesny i inni bohaterowie Marvela są malowniczo wpleceni w akcję, a dialogi do tego są całkiem niezłe.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota listopad 19, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, sf-f - Kategorie: Oglądam, Seriale - Komentarzy: 2


Całkiem nieśmieszne

Baskets

Chip Baskets jest klaunem, ale takim nie do końca udanym - próbował studiować we Francji na prestiżowej klauniej akademii, ale nauczyciele i koledzy wyśmiewali go, bo nie mówił po francusku (i z paru innych powodów, z których nie najmniej ważnym był, że byli pełni pogardy dla Amerykanina). Wrócił do rodzinnej Kalifornii ze świeżo poślubioną Penelope, której jednak nie przedstawił mamie i bratu, tylko umieścił w motelu. Szybko się okazało, dlaczego - Penelope zgodziła się na ślub tylko po to, żeby przyjechać i zostać w Stanach, a nie z miłości, czego Chip nie może pojąć. Niestety, jest wiele rzeczy, których nie pojmuje - czemu jego brat bliźniak odniósł sukces, a on w roli klauna w lokalnym rodeo jest ciągle poniewierany za grosze, czemu matka traktuje go jak nieudacznika i bardziej kocha adoptowanych braci, DJ-ów jeżdżących po świecie z Chemical Brothers albo czemu agentka ubezpieczeniowa Martha pozwala mu sobą poniewierać (nietrudno się domyślić, że jest w Chipie zakochana, a jeszcze bardziej oczywiste jest to, że bez wzajemności).

To bardzo smutny serial komediowy; Chip jest melancholijnym Arlekinem, na siłę wtłaczanym w role slapstikowe. Duet Louis C.K. i Galifianakis stworzyli refleksyjną historię z szeregiem życiowych porażek, gdzie - owszem - są miejsca, w których się śmieję, ale to taki śmiech z gatunku "Może przyjdzie dzień, że Chip się z tego będzie śmiał, ale raczej nieprędko".

One Missisipi

Tig Notaro, prowadząca radiowy program performerka po podwójnej mastektomii, wraca z LA do domu w Mississipi, żeby być z matką, która po wypadku zapadła w spiączkę. Matka umiera, a Tig zostaje, żeby spakować rzeczy matki w domu z bratem-nieudacznikiem i ojczymem z OCD. W tle zawieszone i ciągle nieprzepracowane wspomnienie o molestowaniu przez dziadka, życie matki okazuje się zupełnie inne niż Tig zapamiętała, a i sama Tig ma sporo własnych problemów, z którymi musi sobie poradzić.

Absurdalnie, to bardzo pogodna historia o wychodzeniu z choroby i odbudowywaniu siebie już po czterdziestce. Część wątków (śmierć matki, rak piersi) jest autobiograficzna, część może i niekoniecznie, ale i tak całość jest szczera i wzruszająca. Tutaj również producentem był Louis C.K., tym razem w duecie z Diablo Cody (m.in. United States of Tara).

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 10, 2016

Link permanentny - Tagi: usa, komedia - Kategorie: Oglądam, Seriale - Skomentuj


Zagubieni

1938. W Monachium[1] podpisano układ, w myśl którego Kraj Sudetów przeszedł z rąk czeskich w niemieckie. To dla Czechów taka trauma jak dla nas wrzesień 1939, chociaż chyba nawet gorzej, bo mimo powszechnej mobilizacji nie zaczęli się bronić przed okupantem. 2008. Do Pragi przyjeżdża francuski dyplomata i w geście dobrej woli pokazuje papugę należącą do dygnitarza - Edourda Daladiera, który w 1938 roku podpisał monachijski układ. Pavel, zgorzkniały dziennikarz, zirytowany absurdem sytuacji, porywa papugę i szybko się orientuje, że mówiąca papuga to źródło doskonałego skandalu - nie dość, że mówi głosem Daladiera, to jeszcze nie ma dobrego mniemania o Czechach, a Fuhrera sławi dość intensywnie. Wywiady, skandale, odwołanie dygnitarza, zaognienie na linii Czechy-Francja, policja w pogoni za dziennikarzem... Tyle że nagły przeskok do 2014 zupełnie zmienia odbiór całości - gb 40% svyzh anxeępbartb cemrm raghmwnfglpmaą rxvcę svyzbją j xbcebqhxpwv m Senapwą, avrqbxbńpmbartb m cbjbqh oenxh ohqżrgh. V b glz wrfg jłnśpvjl svyz - wnx jlwść m ebmtemronartb cynah m tbqabśpvą v łntbqalz hśzvrpurz zvzb qmvrwąplpu fvę pmnfrz qenzngój.

Mnie się ogromnie to podobało - uwielbiam czeski dystans do wszystkiego, umiejętność łagodnego śmiania się ze swoich wad (w tym narodowych) bez popadania w moralizm czy głupkowatość. "Rok diabła" już mnie oswoił z tym, żeby nie wierzyć w rzeczywistość z ekranu, a jednak dalej się daję łapać w pułapkę kinowej iluzji.

[1] Bardzo mnie cieszy czeska nazwa i to nie dlatego, że język czeski jest taki zabawny, ale dlatego, że jest urocza - Mnichov.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek listopad 3, 2016

Link permanentny - Tagi: obyczajowy, czechy - Kategoria: Oglądam - Skomentuj