10 lutego 2010
Ja naprawdę nie szukam przykładów...
... ale na zajęciach z chustowania pani wyjaśniła, że granatowo-niebieska chusta i owszem jest za ciemna na lato, ale kupiła dlatego taką, że to do noszenia syna. Niczego jaskrawszego nie można przecież. Nawet latem.
oshin powiedział(a),
10 lutego 2010 o 20:39:37
:O wspułczuję mojim dziecią! (albo synkowi tej pani #samaniewiem)
zofia powiedział(a),
10 lutego 2010 o 21:55:51
ilość tych stereotypowych zachowań jest dolinująca. A potem zdziwienie, że dzieci bez wyobraźni i nieogarniete siedzą cały dzień przed telewizorem.
iceteajunkie powiedział(a),
11 lutego 2010 o 10:16:58
http://www.youtube.com/watch?v=lxOu1DyVQV8#t=3m50s :)
Tores powiedział(a),
11 lutego 2010 o 13:56:23
Uhm, noszenie synka w niebieskiej chuście prowadzi zawsze prostą drogą do tego, że dziecko potem nieogarnięte siedzi bez wyobraźni przed telewizorem ;)
A na poważnie, to też jestem w szoku trochę, bo się nie spodziewałam jednak, że tego jest tak dużo i to u młodych osób. Bo babcie jestem w stanie zrozumieć, ale mamę nie bardzo.
zofia powiedział(a),
11 lutego 2010 o 13:58:50
miałam na myśli nie kwestię samej chusty, tylko całokształtu takiego podejścia. Na prezent - tylko autko. Sport - piłka nozna ..... broń boże zabawy w dom, lalki czy balet. A różowy na mężczyźnie oznacza że gej.
Zuzanka powiedział(a),
11 lutego 2010 o 14:00:22
Ja akurat chustę wybierałam pod siebie, bo to ja się nią owijam (i TŻ, więc jednak dla faceta musi być nieobciachowa), tym bardziej mnie rozbraja, że dla chłopca tylko niebieska. Dodatkowo akurat chusty można kupić w fantastycznej gamie kolorów (i jasne kremy, i ciemne brązy, wzorzyste i gładkie), więc.
Theli powiedział(a),
11 lutego 2010 o 14:38:08
Ja chyba małego za mało nosiłam w niebieskiej (do wyboru była jeszcze czerwona, a ja czerwonego nie), bo nie udało mi się go wypaczyć. Kilka dni temu bawił się ze swoją kuzynką i po całej zabawie powiedział, że bawili się w mamę i tatę. On był mamą, a kuzynka tatą.
Zuzanka powiedział(a),
11 lutego 2010 o 15:14:43
Dwie do wyboru? ;-) W moim matriksie są do wyboru setki (nie licząc tego, że można kupić materiał i uszyć).
Theli powiedział(a),
11 lutego 2010 o 15:21:15
Tak, bo byłam zdecydowana na konkretną chustę, a akurat mieli pustki w magazynach. A maszynę mam od niedawna ;) No i nie wiem, czy tak łatwo by było znaleźć w naszych sklepach tak samo fajny (mocny, gruby, a jednocześnie elastyczny) materiał.
Theli powiedział(a),
11 lutego 2010 o 15:30:28
Aha, ja nie narzekam, ten niebieski jest naprawdę ładny.
wonderwoman powiedział(a),
11 lutego 2010 o 20:09:03
hm. to gdzie pasuję ja, gdy kupowałam chustę brązową (bo mi w brązowym ładnie) i pomarańczową bo lubię ten kolor?
(serio? pani chuściana bardzo otwarta na świat i nowe prądy, jednakowoż dla chłopca tylko niebieskie, a dla dziewczynki pastele tak? boję się przyszłości mojego dziecka, dziewczynki, która uwielbia kopary i samochody, a lalki ciąga za włosy po podłodze)
oshin powiedział(a),
11 lutego 2010 o 20:46:52
ja jestem w takim razie w rozkroku ;) miałam granatową spadkową, potem maćkowi uszyłam jasnoniebieską z blado-różowymi maźgami ze starej poszwy, która się podarła zresztą, aż w końcu dla żółwia mać uszyła mi słonecznie żółtą (zresztą najwygodniejszy dlugi wrap)
zofia powiedział(a),
11 lutego 2010 o 20:52:04
żeby nie było nieporozumień :D to ja tylko powiem, ża ja sie nie czepiam niebieskiej chusty (niebieski ma swoje łądne wcielenia) :) tylko wytłumaczenia "bo chłopiec".