23 kwietnia 2009
Jak zaoszczędziłam dzisiaj prawie 600 zł
To proste. Znalazłam prześliczny naszyjnik i bransoletkę, z kamieni półszlachetnych i pereł słodkowodnych, obejrzałam metki z cenami, westchnęłam nabożnie, policzyłam, ile godzin pracy by mnie kosztowało wyciągnięcie wizuchny, przemyślałam te ostatnie przepracowane godziny i wetknęłam wizuchnę z powrotem do portfela, anonsując, że wrócę, jak dadzą premię. Poczułam się tak dojrzale z tą decyzją, że w Empikowej promocji 3 x 2 (na www działa jeszcze jutro, że kupuje się trzy książki, a płaci za dwie droższe) za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy z TŻ dwa albumy Beksińskiego, nową Nigellę, nowego Matta Rufa, nowego Viewegha i nowego Kurkowa (i dwa prześlicznej urody pudełeczka Oral Fixation, do których mam przeraźliwą słabość, czego i Wam życzę). Czyż to nie przemyślne?
Poza tym mam wiosenne przesilenie. W tę kiepską stronę, w której się wraca z pracy i się kładzie płasko i się emituje, że nie może się ruszyć żadnym członkiem, a co rano rozważa, czy dziś jest na tyle słabo, żeby brać urlop na żądanie. Na razie poczucie obowiązku (bo nie duch ochotny) przeważa nad ciałem mdłym.
Ika powiedział(a),
24 kwietnia 2009 o 08:40:38
Ja bym tam wolała błyskotki ;-)
A co do przesilenia, to ja też tak ostatnio mam, że jak przyjdę z pracy i zjem obiadek to jak się położę to zasypiam %-)
Doom_ powiedział(a),
08 maja 2009 o 15:38:10
Noszę w pudełeczku Orala Fiksationa karty. Nie kredytowe, ale takie do zakupu benzyny a inne do punktów i wygrywania polarów, wiertarek i breloków. Trzy wchodzą, te karty do pudełka znaczy – a przy wyjmowaniu każdy pyta, co to jest :)))
Pozdrawiam
Doom_ (ten Doom_, jakbyco)