08 marca 2009
Strażnicy
Mogłabym teraz wyliczyć te kilkaset filmów, które są gorsze niż "Watchmen", ale jestem leniwa i mi się nie chce. Jak słyszałam, Moore nie był zachwycony ekranizacją "V jak Vendetta"; tutaj nie mam żadnej wątpliwości. Że był. Film jest bardzo wierny, przeraźliwie brutalny, a mimo to i tak mniej krwisty i cyniczny niż komiks. Ja wiem, że w komiksie nie o efekty chodziło, a o fabułę, ale i tak chapeaux bas, coś pięknego[1]. Inna rzecz, że jak rzecz jest o superbohaterach, superzłoczyńcach i przestępstwach, to musi wybuchać co najmniej spektakularnie, pojazdy i scenografia musi być zjawiskowa, a gadżety unikalne (niesamowita maska Rorschacha). Do tego, jak już wspomniałam, fabuła. Ginie Komediant, jeden z utajonych superbohaterów, żyjących incognito po tym, jak mimo zasług w budowaniu władzy Stanów pokoju na świecie, posiadający nadnaturalne moce zostali na mocy prawa uznani za przestępców. Ci, którzy przeżyli, zaczynają chętnie lub mniej chętnie szukać mordercy.
A, zapomniałam. Komiksy są dla dzieci, a to, że film jest od 18 lat to tylko dlatego, że pokazują s.e.ks. Ale czy ktoś pilnuje strażników?
[1] Tylko ja proszę. Jak jest taka superbohaterka, to niech ona jednak ma bardziej pełne majtki, a nie wrzynające się we wszystko mikrofigi. No chyba że celem jest pokazywanie, że ma zrobioną depilację brazylijską, a nie że doskonale kopie z półbrotu.