15 listopada 2008
Max Barry - Korporacja
Korporacja Zephyr stawia sobie za cel budowę i konsolidację wiodących pozycji na wybranych rynkach, stwarzając dochodowe szanse wzrostu przez umacnianie współdziałania między wewnętrznymi a zewnętrznymi działami firm i koordynację strategicznego skonsolidowanego podejścia w celu maksymalizacji zysków swoich akcjonariuszy.
Ilu z Was zastanawiało się, czy miejsce, do którego co dzień przychodzicie, to tak naprawdę bezlitosny eksperyment, sprawdzający, ile wysiłku maksymalnie trzeba, żeby wykonać jedną prostą rzecz? Nie na darmo w jednym z rozdziałów książki wspomniany jest eksperyment z małpami, drabiną i bananem. Każdy akapit "Korporacji" uderza boleśnie w miękkie miejsce w dole brzucha każdego, kto przepracował chociaż kilkanaście tygodni w korporacji, usłyszał lub - co gorsze - tworzył pojęcie misji firmy, znał kulisy poważnych decyzji biznesowych podejmowanych na podstawie rzutu kostką (w wersji optymalnej) i wiedział, o jakie kwoty toczy się gra na samej górze. Łezka mi ciekła co drugi akapit, mogłabym ołówkiem dopisać polsko brzmiące nazwiska przy pracownikach poszczególnych działów ("Elizabeth jest inteligentna, bezwględna i emocjonalnie pokręcona, co znaczy, jest przedstawicielem handlowym", zaś "Sydney to bezwzględna żmija. Nie zostaje się kierowniczką działu sprzedaży za kształt noska. Kierownikiem marketingu tak, sprzedaży - nie"), ale znacznie zabawniejsze były mechanizmy, które sprawiają, że łatwo zapanować nad rosnącym tłumem pracowników. Kto nie słyszał magicznych słów "konsolidacja", "outsourcing", "budżetowanie" czy "rozliczenia międzydziałowe" i nie drżał, gdy usłyszał magiczną frazę "jesteś proszony do działu kadr", ten nie wie, ile wysiłku trzeba włożyć w utrzymanie struktur zarządzania.
Piętra są ponumerowane z góry na dół: poziom pierwszy jest na górze panelu ze słowem PREZES, podczas gdy poziom dwudziesty, LOBBY, jest na dole. (...)
- Mówią, że to zwiększa motywację - wyjaśnia Freddy. - Przechodząc do ważniejszych działów, człowiek przenosi się wyżej. (...)
- Dlaczego dział IT jest tak nisko?
- Proszę cię - mówi Freddy. - Niektórzy z nich nawet nie noszą garniturów.
"Jestem nastawiony na stromą krzywą uczenia się - mówi Jones, stosując formułkę, która okazała się pożyteczna podczas rozmowy kwalifikacyjnej". Jones jest pełnym zapału absolwentem, który odkrywa już pierwszego dnia, że w korporacji nie chodzi o pracę, a o utrzymanie tyle władzy, ile udało się wcześniej zagrabić nawet na najniższym stanowisku. A ponieważ jest dociekliwym spryciarzem (w każdym z nas jest taki mały Jones), odkrywa, do czego tak naprawdę służy korporacja Zephyr, co się mieści na 13 piętrze, którego nie ma na panelu w windzie, czy to prawda, że na każdym piętrze są mikrofony i kamery oraz ile tak naprawdę było pączków pierwszego dnia.
Mnie się bardzo, zaczynam ślepo wierzyć w to, co poleca u siebie Kizia (ale proszę, tylko nie "Samotność w sieci", pięknie proszę).
mithnae powiedział(a),
16 listopada 2008 o 00:37:58
przesadzasz.
w mojej korporacji, która bardzo kocha twoją korporację wcale nie jest tak źle. zaczynając rok temu spodziewałem się niewiadomojakiegobógwico, a potem okazało się wszystko zupełnie przyziemne, zdrowo ironicznie i normalne.
może się nie znam, może jestem za nisko.
Zuzanka powiedział(a),
16 listopada 2008 o 09:17:32
A może każą ci w to wierzyć? ;->
Cot powiedział(a),
18 listopada 2008 o 10:58:43
Jak wiesz, 9 lat burakowal am w korpo. O tej książce słyszałam+ ale za to nie słyszeliw ksigarniach, w których byłam . Albowiem nie znam autora i wydawnnictwa. Możesz Cotowi podać? Plizzz.
Cot powiedział(a),
18 listopada 2008 o 15:26:49
No zacmienie umysłu miałam. Juz sobie wyguglałam.
Zuzanka powiedział(a),
18 listopada 2008 o 20:30:02
To nie przygniatać Cota i nie pisać, że autor był w tytule? :-)
cot powiedział(a),
18 listopada 2008 o 20:51:11
No właśnie w tytule zobaczyłam i wyguglałam wydawce :)))
cot powiedział(a),
18 listopada 2008 o 21:36:50
no i uż mam książkę. Przy okacji zakupiłam :Legendy miejskie”, na które przedtem wąż mi strasznie syczał z ieszeni.