14 listopada 2008
Wprowadzono mnie w błąd
Jeśli ktoś Wam powie, że w maszynie do chleba wystarczy zagnieść ciasto, a potem wystarczy "wyjąć, uformować w ładny kształt i wsadzić do piekarnika, gdzie się upiecze z chrupiącą skórką", to jest to taka prawda jak opisywanie programowania jako "zaimplementować według projektu, wdrożyć". Owszem, ciasto jest wyrobione i urośnięte, ale wyjmowanie wygląda tak, że wkłada się ręce w ciepłą kluchę, która jak żarłoczny obcy oblepia ręce po łokcie i nie chce ani się wyjąć z naczynia, ani uformować w kształty frywolne, jak również oderwać od wspomnianych rąk. Oprócz tego naczynie, w którym się ciasto wyrabiało - mimo że pokryte czymś nie pozwalającym na przyleganie - zostaje radośnie oblepione ciastem i wymaga szorowania, bo surowe ciasto jakoś nie chce schodzić po spłukaniu wodą. Zgadza się tylko ta chrupiąca skórka. Ale chyba jestem za leniwa na chrupiącą skórkę.
EDIT: Niestety, chleb wyszedł wyjątkowo dobry. I co ja mam, biedny leniwy żuczek, zrobić?
tarhim powiedział(a),
14 listopada 2008 o 22:42:15
Nasmarować ręce olejem, pomaga :)
Rafał powiedział(a),
14 listopada 2008 o 23:51:36
Zjeść?Umyć (mimo wszystko) i upiec następny (a potem to opisaaaać ;-).
Sławek powiedział(a),
15 listopada 2008 o 01:35:56
Z własnych spostrzeżeń :
Primo, bardziej się ciapie i klei ciasto z mąki mieszanej, czysto pszeniczne da się wyrobić na nieklejące.
Secundo, być może za dużo płynu.
Tertio, blacha keksówka, wysmarowana masłem i oprószona mąką – wygarnąć ciasto z naczyna jakąś packą, zaczekać pół godziny-godzinę aż podrośnie i do gorącego piekarnika.
Chrupiącością można sterować przez położenie na wierzch kawałka aluminiowej folii (im później, tym chrupiącej)
php powiedział(a),
15 listopada 2008 o 08:55:26
poprosić TŻ żeby „wyjął, uformował ładny kształt … „
Zuzanka powiedział(a),
15 listopada 2008 o 10:00:43
O, to z TŻ mi się podoba :->