19 września 2008
Smile
Pani w sklepie unika mojego spojrzenia, pakuje kurczaka odwrócona tyłem do mnie. Na serach panie rozmawiają o problemie pewnej Marzenki, również unikając patrzenia na mnie i w zasadzie nie zwracając uwagi, czy ja też już wiem, że Marzenka wyleciała za całokształt. Mimowolnie szukałam kontaktu wzrokowego z panem na warzywach. Bezskutecznie. Pewnie mi przejdzie za parę dni przy bliższych kontaktach z rodakami.
Boska powiedział(a),
19 września 2008 o 23:57:53
eh, siostro. za kazdym razem jak przylatuje do Polski to mnie to obuchem w czambul po kilku dniach naprawde przechodzi, nie bez zalu. zawsze z radoscia odpowiadam na zagaywanki kierowcy autobusu z lotniska do domu po powrocie z wilczej polskiej krainy.
wonderwoman powiedział(a),
20 września 2008 o 07:34:57
;-) a po Twoim wyjściu ze sklepu panie pewnie komentowały „No gapiła się na mnie przez cały czas! normalnie, pewnie z kontroli jakości jest!!”
Zuzanka powiedział(a),
20 września 2008 o 08:55:15
U nas tylko taksówkarze zagadują, ale oni z kolei w 90% przypadków są strasznymi frustratami, którzy wyrzygują żal do całego świata w pół godziny. Nie upieram się, że za granicą taksówkarze opowiadają co innego, nie mam doświadczeń za wiele.
yacoob powiedział(a),
20 września 2008 o 12:20:32
Tutaj taksówkarze narzekają na ‘it’s red every fokin loights!’.
A najweselszy którego spotkaliśmy miał coś pod 60kę, właśnie wrócił z Hiszpanii, do Polski się wybierał w zeszłym roku, bardzo fajnie i lepiej niż na Ukrainie, akcje Googla i Nokii miał ale sprzedał, i czy Android to będzie sukces, bo jak tak to on może kupi z powrotem…? :)