07 lutego 2008

Biegnij, Lola, biegnij

Umieszczony w * Oglądam o 15:32:44

Jak tytuł wskazuje, przez cały film Lola biegnie. Musi zdobyć 100 tys. marek (to było jeszcze w czasach, jak Niemcy nie mieli unii monetarnej), które jej chłopak zgubił i w ciągu 20 minut musi oddać jakiemuś lokalnemu mafioso. Chłopak chce napaść na sklep w okolicy, co raczej nie skończy się dobrze; Lola ma 20 minut na zdobycie pieniędzy i zapobiegnięcie napadowi. Problem w tym, że nie wiadomo, w którą stronę powinna biec i co robić - poprosić o pożyczkę ojca? Napaść na jego bank? Zagrać w kasynie? Film jest podzielony na trzy równoległe epizody, w których Lola biegnie w różne strony, mija innych ludzi, wchodzi z nimi za każdym razem w inne interakcje (co jednocześnie zmienia życie tych ludzi, bardzo ładnie pokazane futurospekcje ich życia). Podobny schemat jak w "Przypadku" Kieślowskiego czy "Przypadkowej dziewczynie" - nigdy nie wiadomo, czy zatrzymanie się na minutę nie zmieni całkowicie następnych wydarzeń (a w przeciwieństwie do "Dnia świstaka" Lola nie budzi się z wiedzą z poprzedniego epizodu). Nie wiadomo też, czy początkowy sukces oznacza dobre zakończenie. Dodatkowym smaczkiem jest prześlicznie filmowane przez Tykwera miasto. Wiadukty, ulice, szerokie podwórka kamienic - coś pięknego i niedrogo. I bardzo zgrabny soundtrack.

Uprzedzając pytania "skąd ściągnąć" - film na DVD kosztuje 4 zł na Allegro.

Komentarze »

  1. pjp powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 16:54:06

    Hej. Znalazłem u Ciebie na blogu notkę o tym, że ściągnęłaś sobie jakiś czas temu Calvina i Hobbesa i mam parę pytań. Głównie chodzi mi o to czy płaciłaś cło i jaką wybrałaś przesyłkę z amazona. Nie mam doświadczenia w zamawianiu z amazon.com a chciałbym uniknąć sytuacji, że paczka „się zgubiła”, bo Poczta Polska różne numery robi.
    Możesz odpowiedzieć tutaj, będę śledził, możesz też odezwać się na gg: 5231412.
    Poza tym – całkiem fajny blog, bardzo podoba mi się jego formuła. Sam, powiedzmy, też ostro siedzę w popkulturze, ale mam tendencję do rozpisywania się i pomysł bloga upadł po trzech notkach (ba! notach), bo po prostu za długo je pisałem :).
    BTW – do Futurama – Bender’s Big Score są ekstrasy. Z hypno toad i z pewnym wykładem, poszukaj :).

  2. agnus powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 18:33:34

    Książki są zwolnione z cła, więc nie masz się czego bać. Co do gubienia przesyłek… różne opinie krążą, choć mi się nigdy nie zdarzyło, a już trochę ich dostawałem.

  3. Zuzanka powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 20:42:44

    Po pierwsze, jak agnus pisał, książki można bez ograniczeń (nie clą). Po drugie, warto sprawdzić, czy w amazon.de/amazon.co.uk nie ma taniej niż w .com (i przesyłka bywa tańsza). Poza tym warto polować na przeceny i promocje. I tyle :-) Książki raczej nie giną (wszystkie dotarły bez problemów), poza tym afaik amazon uczciwie rekompensuje za zagubione.

  4. Zuzanka powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 20:43:42

    Poza tym – dzięki (ja trochę ubolewam nad lakonicznością tego, co piszę, ale jednak uważam, że lepiej tak niż wcale). A na hypno-toad i dodatki do Bendera pewnie poczekam, aż kupię DVD.

  5. Zuzanka powiedział(a),

    07 lutego 2008 o 23:45:34

    @pjp, a co do przesyłki – wybierałam „Standard International Shipping” (wyszło $9), zamówienie wyklikałam 25.06.2006 (no, jednak chwilę temu :>), a paczka dotarła 11.07, zapakowana przez Pocztę Polską w worek, bo „ktoś rozbabrał przesyłkę” ;) W środku nietknięta i pachną. Podejrzewam, że prędzej ktoś zwinie kosmetyki czy ciuchy niż coś tak dziwnego jak przeważnie czarno-biały komiks o tygrysie i chłopcu.

  6. pjp powiedział(a),

    08 lutego 2008 o 14:34:27

    Dzięki wielkie za odpowiedzi. Wezmę chyba Expedited, niewiele więcej ale trochę szybciej.
    Co do lakoniczności – ale weź daj spokój, spójrz na Śmiałkowskiego, jak jego się czyta to dopiero se człowiek myśli, że jego doba ma 50h a on o tym wszystkim pisze. Wyrabiasz się :P

  7. Zuzanka powiedział(a),

    08 lutego 2008 o 14:37:53

    A nic mi nie mów. Ja nawet nie nadążam, żeby go czytać (może wolno piszę, ale machnięcie takiej notki to jeden odcinek serialu co najmniej, więc rachunek jest prosty – mam ciągle zaległości serialowo-filmowe…)

  8. pjp powiedział(a),

    08 lutego 2008 o 14:41:20

    Ja mam zaległości jak sobie nawet robię maratony dwunastogodzinne do siódmej rano z TV Shows więc ten, luz :).

Dodaj komentarz