23 września 2007

Kotspotting

Umieszczony w * Koty * Z głowy, czyli z niczego o 22:31:58

Nie umiem robić zdjęć ludzi. Nie lubię tej chwili, kiedy ktoś widzi robienie zdjęcia i przyjmuje sztuczny a przyjemny wyraz twarzy (wiem, że sama to robię i wiem, że nad tym nie można zapanować). Robienie zdjęć ludziom udaje mi się z nielicznymi (np. P. umie robić doskonałe i niesztuczne miny), znacznie łatwiej z architekturą (nie mruga i nie szczerzy zębów) i z kotami. Koty albo mnie zlewają i robią to, co robiły do tej pory (opcja doskonała, great shot), albo idą z miną predatora, żeby walnąć mi baranka i zrobić przeciągłe mru, zostawiając na mnie zapewne brud, pasożyty i liczne bakterie (też miłe, nie ma to jak walnięcie z miękkiego puchatego łebka, a ręce po powrocie umyję). Niestety, tu też wchodzi czasem element ludzki. Nawet najsympatyczniejszą chwilę z leniwie myjącym się kotem potrafi zepsuć wsiowa baba, wyjąca spod płotu "Kizia, pozuj pani! Kizia, odwróć się! Kici kici! No pozuj kizia".

Komentarze »

  1. hanka powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:34:42

    Pierwsze prawo kotografii: prędkość, z jaką kot rzuca się zaglądać do obiektywu, jest wprost proporcjonalna do atrakcyjności ujęcia, które właśnie w ten sposób straciliśmy, oraz odwrotnie proporcjonalna do prawdopodobieństwa powtórzenia się podobnej okazji.

  2. zofia powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:44:24

    Ja najczęściej robię głupie miny do aparatu lub wywalam język, za co od eks dostawałam regularny opieprz. :) Lubię za to (nie mówię, że umiem) robić tajniackie zdjęcia, właśnie kiedy ofiara nie widzi, że jej się zdjęcie robi i nie zdąży się przygotować. Coś sensownego wtedy widać w twarzy a nie uśmiech numer 3.

  3. Zuzanka powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:45:37

    Ja mam zawsze taki trochę dylemat – lubię robić fotki z ukrycia, ale rzadko jest okazja i sensowne ujęcie, a poza tym mi głupio zwykle, bo to takie trochę poniżej pasa.

  4. zofia powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:49:28

    Prawda, że z tajniackich fot pewnie z 80% idzie do kosza. Zauważyłam też prawidłowość, że ludzie najpierw się strasznie ustawiają i szczerzą ale po kilkudziesięciu pstryknięciach przestają zwracać uwagę na aparat. Można jawnie i bezczelnie pstrykać a oni mają to w nosie :) Niech wyjdzie mi wtedy choćby jedna boska fotka i jestem bardzo zadowolona z rezultatu.

  5. kef powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:56:49

    Ja ludzi nie potrafię i z każdym zdjęciem się o tym przekonuję. Goniono mnie już z psem, szczotką i zaciśnięta pięścią – zostanę jednak przy martwej naturze ;)

  6. Zuzanka powiedział(a),

    23 września 2007 o 22:58:26

    Mnie nie gonią, ale efekt mizerny. Lista fotek ludzi, które uważam za warte pokazania, jest krótka (które, nie których).

Dodaj komentarz