25 czerwca 2006

Brzęczący ryj

Umieszczony w * Koty * Z głowy, czyli z niczego o 09:58:13

Poranek, we have a situation here. Jeden kot wydaje głuche pomruki i ma ściśle zamkniętą paszczę. Drugi siedzi obok i popiskuje żałośnie. Z paszczy pierwszego dobywa się brzęczenie. Po pierwszej fali paniki (pszczoła albo szerszeń, pewnie już udziabał i nie może biedne zwierzę dzioba otworzyć) na siłę otworzyłam koci ryj i zabrałam kotu wielką, brzęczącą muchę. Żywą (no, już nie, bo much żywych w domu nienawidzę). Ku wielkiemu żalowi obu futer.

Komentarze »

  1. Hanka powiedział(a),

    25 czerwca 2006 o 12:50:28

    Kluski szczęściem łapią w rączki. Potem siedzą tak nad przydepniętą muchą, siedzą, siedzą, siedzą... aż zapomną, po co właściwie siedzą, i wstają. Mucha zrywa się i rozpoczyna lot ku wolności - kończący się po pięciu centymetrach łapą kotka, któremu się przypomniało.

  2. Zuzanka powiedział(a),

    25 czerwca 2006 o 13:42:16

    Zasadniczo to futra olewają muchy - łapią komary, ćmy czy koniki. Nie zamierzam protestować, muchy są ohydne, siadają na kupie i składają jaja w żarciu. Wczoraj mi optakały truskawki, stojące w durszlaku :-/

Dodaj komentarz