31 marca 2006

1 kwietnia, promocje, nie żart ;-)

Poziom: 1 * Czytam * Różne takie / 08:51:27

W Zysku - 40% zniżki na wszystko oprócz tych i tak przecenionych jutro i pojutrze (1-2.04).

W merlinie (pozazdrościł ;->) - 200 tysięcy urodzinowych cen dla tych, którzy 1.04 złożą i potwierdzą zamówienie; informacja z maila, na www nie znalazłam. A i promocja taka jakaś byle jaka, zniżki groszowe.

28 marca 2006

Psychoza natręctw

Poziom: 1 * Czytam / 23:07:21

Żyłam w przekonaniu, że wiem, gdzie mam każdą książkę. Dzisiaj nastąpił niespodziewany krach sytemu, ponieważ książka, którą chciałam znaleźć Tu i Teraz, okazała się nie być. Szlag mnie trafiał pół wieczora, nie pożyczałam nikomu, nie było jej w miejscu, w którym powinna być według Systemu - na półce z kryminałami (chociaż to obyczajówka, ale autor poza tym pisał kryminały[1]) lub na kupie Do Przeczytania koło łóżka. Próbowałam metodycznie - jakie książki kupowałam w okolicy i gdzie one są. Nic. W momencie, kiedy miałam ochotę odgryźć ogon przechodzącemu opodal kotu, znalazłam. Na zupelnie innej półce. Chyba mam za dużo książek...

[1] To jest mój system i do wczoraj się w nim łapałam ;-) Generalnie uważam, że wszystkie książki powinny mieć dokładnie jeden format, jak CD (no, dwa - format książka i format album, bo komiksy się średnio sprawdzają w ~A5). Wtedy mogłabym poukładać je równo, ładnie i alfabetycznie na półkach. Do czasu, aż nie zuniformizują okładek, muszę książki układać wydawnictwami, w ramach wydawnictw wielkością i autorami. I robić pewne wyjątki.

Duka, jedzenie i Eberhardt Mock

Poziom: 1 * Różne takie / 21:20:58

Chyba jestem trochę skrzywiona jak na kobietę (*eg*). Nie interesują mnie kosmetyki (używam pierwszych lepszych, kupionych na zasadzie "leży, to biorę", nie znam się i mi z tym dobrze), ciuchy (lubię ładne, ale nie cierpię sklepów, wolę wyklikać po obrazku na Allegro). Za to mam hopla na punkcie naczyń, talerzy, kubków, kieliszków, karafek, filiżanek czy ogólnokuchennych gadżetów. Dzisiaj trafiłam do DUKI w Poznań Plaza. Wheee! Chcę z połowę rzeczy, które tam sprzedają.

Przyszła dziś Kuchnia z dodatkiem IKEowym, rozpoczynającym się od komiksu o przygodach Jego i Jej w IKEI na zakupach. Ona szuka filiżanek, On kupuje dywan, żeby na nim czytać o przygodach Eberhardta Mocka.

"Dama Kier" Maria Ewa Letki

Poziom: 1 * Czytam / 08:56:03

Skusił mnie sentyment. Powieść w odcinkach czytałam w latach 80. w Świecie Młodych. Drzewiej tak bywało, że nawet w prenumeracie nie docierała część zapłaconej prasy (zwłaszcza częściej przesyłanej niż raz w miesiącu), a w kioskach jak kto nie miał "teczki", to czasem się już na gazetę nie załapywał.

Bardzo przyjemna książka, archetypiczny przekrój przez marzenia dzieciństwa (stary dom, lato w ogrodzie, wywiadówki, niesamowicie zgodne i kochające się rodzeństwo, babcia wróżąca co piątek z kart), acz podlana dydaktycznym smrodkiem. Chwalmy rodziny wielopokoleniowe (socjalistyczne państwo nie da zginąć, nawet jeśli dzieci jest pięcioro, dziadek emeryt i niepracująca babcia; wiem, S. mi zaraz powie, że to naprawdę jest ok z tą rodziną wielopokoleniową ;->), nawet doroczna ciąża domowego kundla jest witana radością (dziadek rozda szczeniaczki znajomym; dziadek lekarz - a nie rozpoznaje, że synowa po raz piąty w ciąży). Gość w dom, Bóg w dom - puka obca kobieta z walizą, bez pytania zamieszkuje w uroczym domku, gotuje, sprząta i pomaga zajmować się dziećmi. Albo jestem cyniczna, albo ciut dorosłam od 1985 r.

25 marca 2006

Aleksandra Marinina - Skradziony sen

Poziom: 1 * Czytam / 15:12:25

To moja pierwsza Marinina. Skuszona wieloma zachętami od wielu znajomych, sięgnęłam i nie mogę na 100% powiedzieć, że to dobry kryminał. To świetna książka obyczajowa i psychologiczna, ale kryminał mocno przeciętny. Nie upieram się, że czytelnik musi być przez autora zwodzony do samego końca, ale jednak wolałabym, żeby czytelnik nie był traktowany diabłem z maszyny. Genialna analityczka siedzi w aktach i ma wiedzieć na podstawie analizy, kto jest winny, a przynajmniej o co i kogo zapytać. Niestety wychodzi, że takie same, a nawet lepsze rezultaty osiągają wszyscy wokół. Na końcu staranna zaskoczka, zanim się nie przeczyta nie warto zaglądac na ostatnią stronę ;-)

Cenna natomiast jest warstwa obyczajowa, ooo those Russians. Strasznie bawią mnie wtręty na temat książki, która była napisana obcą, łacińską czcionką, liczne aluzje do tego, że człowiek nie wielbłąd - pić musi i sławetny rosyjski stosunek do kobiet: "Nastia zrozumiała, że X jest na skraju załamania, skoro grozi bronią jej, swojej koleżance i w dodatku kobiecie". A poza tym bieda i ubóstwo popieriestrojkowe, na ulicach zabłoconej Moskwy przemakają kiepskie buty, wszędzie czyha mafia i pogrobowcy KBG.

"Kobieca" strona książki przypomina mi Chmielewską. Bohaterka ma wszelakie uzdolnienia psychiczne (świetny psycholog, obserwator), umiejętności językowe (kilka języków europejskich w stopniu perfekcyjnym) i, co mnie najbardziej bawi, za pomocą makijażu może być najpiękniejszą kobietą na świecie, ale zwyczajnie jej się nie chce. Makijaż wykorzystuje tylko, jak trzeba do pracy, np. żeby przeistoczyć się w zimną sukę (sic!).

23 marca 2006

Hermetyczne śniadanie informatyków

Poziom: 1 * Różne takie * Śmieszne / 12:03:53

Wywlekłam na śniadanie serię jogurtów Dr. Oetkera pt. "Polskie przysmaki".
- Czy dr. Oetker to polskie nazwisko?
- Oczywiście. Hauptmann Liebke to też polskie nazwisko, przecież brał dział w bitwie pod Westerplatte.

22 marca 2006

Przed kinem

Poziom: 1 * Oglądam * Śmieszne / 21:58:54

Ja: O, patrz, trailer do Ice Age 2. Wiewiór rzondzi!
[wiewiór wisi przylepiony za pomocą własnego języka do lodowca]
Ja: Nie, jednak na film o papieżu nie pójdę.
TŻ: Poszłabyś, jakby JP2 wisiał przylepiony językiem do lodowca.

Chyba mnie zna. Bym poszła.

Jacek Joachim - Sztylet wenecki

Poziom: 1 * Czytam / 20:15:03

Taki trochę Pan Samochodzik, tyle że z trupami i nieco bardziej zainteresowanym erotycznie bohaterem, milicjantem ukrywającym się pod płaszczykiem historyka. Historyk pomaga w porządkowaniu materiałów do książki, pisanej przez zabitego profesora. Ślad po części prowadzi w przeszłość (ale tę przeszłość mocno przedwojenną, nie ma złych hitlerowców), po części - zostaje we współczesności. Kryminał trochę przewrotny, ale przegadany. Niestety, zabrakło warstwy milicyjnej, rzecz się ze spokojem mogłaby dziać w dowolnym środowisku akademicko-historycznym w środkowej Europie.

20 marca 2006

Mój ulubiony dowcip o Rosjanach

Poziom: 1 * Śmieszne / 23:33:59

Wraca żołnierz z wojska. Zachodzi do domu a tam na łóżku pod ścianą siedzi trójka dzieci.
- Czyje to dzieci? - pyta żonę.
- Wszystkie nasze. Pamiętasz jak cię brali do wojska? Ja wtedy brzemienna byłam, tak i Kola się urodził. A potem pamiętasz, jak cię odwiedzałam?
- Tak.
- i Wania przyszedł na świat...
- A trzeci?! - pyta zdenerwowany mąż.
- A coś ty się tak tego trzeciego uczepił? Siedzi sobie, to niech siedzi...

19 marca 2006

Wyspa (The Island)

Poziom: 1 * Oglądam / 20:02:30

Bardzo przyzwoity sf. Po obejrzeniu trailera spodziewałam się, że będzie to kolejny film moralnego niepokoju pt. "w jakiej rzeczywistości żyjemy", jak Matrix czy Existence. Szczęśliwie, poza matriksowymi gumowymi workami z żelem, w których trzymani są na pewnym etapie ludzie, podobieństw nie ma. Pierwsza część jest dość statyczna, pokazująca przyjemny sztafaż, tajemnicę, miałam pewne skojarzenia z Seksmisją (pozytywne). Druga to ganianka i uciekanka, widowiskowa i z efektami w stylu Terminatora. Na temat zakończenia litościwie nie wspomnę, so very American.

Można obejrzeć, zwłaszcza ze względu na rolę Buscemiego. Scarlett Johansson w zasadzie tylko ładnie wygląda.

Noworoczny koniec świata

Poziom: 1 * Oglądam / 11:02:33

Płytę znalazłam w wyprzedażowym koszu w markecie, z serii "Kino dla Niej". Dobór jest ciekawy, bo "L'Ultimo capodanno" (Humanity's Last New Year's Eve) to krwawa komedia (nieledwie w stylu gore) o wszystkich nałogach ludzkości - zdradzie, uprawianiu SM i wyuzdanego seksu, narkotykach i demolce. Dużo krwi (w tym sikającej obficie z odciętych kończyn), Monica Bellucci biegająca w samym staniku bez majtek po mieszkaniu, trochę trupów może uczynić Sylwestra spektakularnym. Nie wiem, czy jest dużo pań, które gustują, ale to bardzo niewyrafinowana rozrywka.

18 marca 2006

Ewa wzywa 07 - shorts

Poziom: 1 * Czytam / 18:49:00

23 - Barbara Nawrocka, Ryszard Doński - "Śmierć czarnoksiężnika"
pełen poświęcenia oficer milicji wgłębia się w życie cyrku, żeby ustalić, kto naprawdę zabił iluzjonistę podczas występu. Drętwe.
52 - Helena Sekuła - "Kartka z notesu"
podstawa do nakręcenia 2. odcinka serialu "07 zgłoś się" ("Wisior"); opisuje wędrówkę zabytkowego wisiora, skradzionego podczas napadu na jubilera. Są dziwki, kierownik kina i taksówkarz zza Buga.
61 - Danuta Frey - "Pensjonat >>Pod Złotym Lwem<<"
w cichym pensjonacie giną staruszkowie. Trochę w stylu Agathy Christie - znamy wszystkich bohaterów, więc znamy mordercę.
79 - Zygmunt Zejdler-Zborowski - "Kukułka bez zegara"
przewidywalne, ale przyjemne. Trochę przaśnej rozpusty w stylu lat 70., klejnoty, wścibska sąsiadka i duch nieżyjącego męża.
81 - Fryderyka Janis - "Człowiek z cienia"
kolejny kryminał z serii redakcyjnych (po "Wszyscy jesteśmy podejrzani" i "Mszy za mordercę"). Dziennikarka ociera się o morderstwa, a ślad - jak zwykle - prowadzi w przesżłość.

Czasopismo dla sprytnych laś

Poziom: 1 * Oglądam / 18:28:57

Laś wpycha się do autobusu, emituje niekształtny brzuch spod koszulki, wyemitowanym brzuchem trąca siedzącego młodziana. Młodzian się poczuwa, ustępuje miejsca. Laś siada, wyjmuje spod koszulki torbę, za pomocą której sprytnie udawała workowatą ciążę, z torby wyciąga nowego na rynku szmatławca i, szelmowsko łypiąc na wysiudanego młodziana, pogrąża się w lekturze. Młodzian uśmiecha się z akceptacją.

Kurtyna zapada zażenowana.

Widok o poranku

Poziom: 1 * Koty / 10:31:22

Kotek cz-b zwykle śpi na mojej poduszce, wzdłuż jaśka[1], tak że zwykle budzę się z nosem w kocim grzbiecie. Dzisiaj była pewna odmiana. Otwieram leniwie jedno oko i widzę kota śpiącego w pozycji martwej wiewiórki - na plecach, łapy w sufit, stopki ugięte. Jak mu mogło być tak wygodnie?!

Niestety, nie mam bezszelestnego kamerzysty, który by kotku wykonał fotkę, najlepiej jeszcze bez flesza. Jakikolwiek ruch z mojej strony podrywa kotka w pozycję odwrotną "gotowy do miski".


[1] w wersji dla nieobeznanych - jasiek to taka mała poduszka.

16 marca 2006

Przyjazny komunikat

Poziom: 1 * SOA#1 / 15:40:31

Rejestruję w celach służbowych konto na pewnej portali (ok, have to admit, to wersja testowa). Dzielnie wypełniam formularz, podaję login "Zuzanka". Zatwierdzam. Wzium, powrót do formularza. Komunikat "Login się nie zgadza". Ja się pytam - z czym się nie zgadza?! (pomogła zmiana na "zuzanka", ale to tylko dlatego, że jestem wnikliwym spryciarzem. Państwo szanowni, "login się nie zgadza" to nie to samo, co "W loginie mogą występować tylko małe litery"...).

Kołorker igra z ogniem

Poziom: 1 * Różne takie / 10:26:36

Właśnie wysłał do działu kadr pierwszy akapit "Lesia", rozpoczynający się słowami:

"Lesio Kubajek postanowił sobie, że zamorduje personalną. Straceńczą myśl podyktowała mu rozpacz. Personalna była jego wrogiem numer jeden oraz zasadniczą przeszkodą na drodze do zrobienia kariery. Dzień w dzień zatruwała mu życie, dzień w dzień sępimi szponami szarpała jego zdrowie i nerwy i każdego poranka przeistaczała się w symbol klęski. Nielitościwie i bez żadnego zrozumienia dla jego artystycznie niezorganizowanej duszy wyłapywała wszystkie jego spóźnienia i bez cienia miłosierdzia zmuszała go do opisywania ich szczegółowo w specjalnej księdze dużego formatu, zwanej książką spóźnień. Nazwisko Lesia powtarzało się tam z podziwu godną regularnością. Z dawien dawna już zwierzchnicy patrzyli na niego niechętnie i podejrzliwie, coraz wyraźniej dając do zrozumienia, iż uważają go za pracownika niepełnowartościowego, niesolidnego, a nawet wręcz podają w wątpliwość jego przydatność do jakiejkolwiek pracy. Codziennie z nerwowym drżeniem Lesio przekraczał progi biura i codziennie natychmiast za nimi natykał się na personalną, potępiającym gestem podającą mu ową nieszczęsną książkę spóźnień..."

No dobrze, tylko trochę go podpuściłam.

15 marca 2006

Dead like me

Poziom: 1 * Oglądam / 20:30:31

Niestety, wszystko co dobre, się kończy - wczoraj skończyłam oglądać ostatni odcinek "Dead like me" (dwa sezony po 15 odcinków i więcej nie będzie). Zawsze, kiedy oglądam tego typu serial, rozwala mnie, że "u nas się nie da". Jak na Amerykę niewielkie środki (pewnie więcej poszło na gaże aktorów), sporo umowności, ale 95% klimatu robi doskonale napisany scenariusz, dobrze dobrani aktorzy, świetne dialogi i kreacja świata.

George, główna bohaterka, rzuca studia i, żeby nie słuchać marudzenia matki, idzie do tymczasowej pracy. Podczas pierwszej przerwy na lunch ginie w wypadku. Tym, którzy chcą mi właśnie wyjąć wątrobę i popić chianti, wyjaśniam, że to pierwszy kwadrans pierwszego odcinka serialu. Pozostałe kilkadziesiąt opowiada o tym, co można robić, będąc martwym, a w zasadzie półmartwym Posępnym Żniwiarzem.

Serial jest ciepły i jego mottem jest "Carpe diem". Oklepane to i duszoszczypatielne, ale podane w bardzo ładnej panierce. Jest delikatna zagadka, która się rozwija w trakcie serialu, ale w zasadzie największy akcent położony jest na codzienności Żniwiarzy - są na tyle żywi, że muszą jeść, spać, pić i próbować brać udział w innych dziedzinach życia, a na to trzeba zarobić (mówiłam, że jestem fanką filmów o pracy w korpo?).

Nie umiem oceniać w skali, ale na liście najlepszych jest bardzo wysoko.

14 marca 2006

A może by się sprzedać?

Poziom: 1 * Czytam / 08:48:01

Leszek K. Talko "Przyjaciel poleci ci"

Jedna kwestia, panie Talko - niestety, "Sin City" się w Polsce nie sprzedał. Obejrzeli fani komiksu, reszta olała ciepłym parabolicznym. To tyle o marketingu szeptanym i poradach czarnej_mamby na forach...

Przy okazji artykułu przypomniała mi się genialna książka - "Przewodnik stada" Connie Willis. Instytut badawczy, najgorsze elementy kultury korpo (napisałam "kopro", ale coś mnie tknęło) - papierkologia, warsztaty integracyjne, gońcówna-monster, cow-orkerzy, walka o granty i wspomniane w artykule trendy. Główna bohaterka zajmuje się śledzeniem, w jaki sposób trend powstaje, usiłuje znaleźć wzorce w grafach i drzewa zależności, pokazujące, czemu tiramisu nie jest si, a pudding chlebowy - trendi (poza tym jest też tajemnica, nieco romansu, owce i wnioski po zebraniu).

Connie Willis jest zasadniczo pisarką sf ("Księga Sądu Ostatecznego", "Nie licząc psa" czy "Przejście"), ale rzeczywistość korporacyjno-badawcza jest brutalnie rzeczywista. Widać, że ma za sobą spore doświadczenia na jakiejś uczelni. Polecam pomysłodawcom "lansowania trendów", bo wygladają na takich, co CW nie czytali...

13 marca 2006

Transporter 2, czyli Best Worst Film Ever

Poziom: 1 * Oglądam / 19:34:05

Rozczarowana ambitnym dziełem pt. "Revolver", gdzie spychoanaliza przeplatała się z ganianką i strzelanką, sięgnęłam po inne dzieło gatunku ze Stathamem. Trasporter 2 nie udaje niczego więcej niż strzelanki i ganianki i za to go kochamy.

W skali 1-10 w kategorii filmów rozrywkowych - 10 za czystą rozrywkę i jedne z piękniejszych scen sensacyjnych: zdejmowanie bomby z podwozia samochodu podczas jazdy (no, w zasadzie to lotu) za pomocą haka dźwigu, uniknięcie bycia zmiażdżonym przez dwa jadące na siebie samochody za pomocą podskoczenia na czas kraksy i wylądowania na krakśniętych samochodach, odkrywcze wykorzystanie arbuzów jako rękawic bokserskich czy niecodzienne użycie węża strażackiego jako lasso.

12 marca 2006

Revolver, czyli jak spaprać dobry pomysł

Poziom: 0 * Oglądam / 00:29:23

Guy Ritchie miał u mnie duży kredyt zaufania po "Snatchu" i "Lock, Stock and Two Smoking Barrels". Niestety, chyba wymyślił sobie, że musi robić filmy bardziej ambitne i wypuścił "Revolver", żeby go osrało. Dużo doskonałych scen. Doskonałe postaci. Momenty, scenografia i Statham - kamienna twarz. Co z tego, jak do elementów, z których można stworzyć świetny kryminał z twistem, dołożył metafizyczne foo-schmoo - nieledwie przemianę Konrada w Gustawa, podlaną schizofrenicznym sosikiem. I, niestety, całość wyprał z poczucia humoru. Ale najgorszym grzechem jest to, że nie zostawił żadnego zakończenia. Statham łazi, jeździ, strzela, nosi i podnosi, rozmawia i gra, a na koniec lecą napisy i weź sobie dośpiewaj, o co chodziło, bo szanowny pan reżyser nie wymyślił.

TŻ sugeruje, że ma to związek z byciem w związku z niejaką Madonną, która finansuje jego filmy i zapewne głaszcze Guya po główce i mówi "tak, ten Revolver był świetny, mądry i skomplikowany, tylko ludzie się nie poznali". No więc ludzie się nie poznali, bo nie mieli na czym. A szkoda.

11 marca 2006

Szukam

Poziom: 1 * Czytam * Przyklejone / 07:29:23

  • Ewa wzywa (1, 3, 5, 6, 7, 9, 11, 15, 16, 17, 19, 22, 30, 32, 37, 38, 39, 51, 53, 56, 64, 67, 68, 115, 118, 119, 122, 135)
  • Ellis Peters (Tajemnica świętych relikwii)
  • Paul Auster (Księga złudzeń, Księżycowy pałac)
  • Braun (Kot, który mieszkał wysoko)
  • Marinina (Kolacja z zabójcą)
  • Akunin (Walet pikowy, Dekorator, Radca stanu, Koronacja, Kochanek Śmierci, Kochanka Śmierci, Diamentowa karoca: Łowca ważek, Diamentowa karoca: Między wierszami, Książka dla dzieci, Pelagia i Czarny Mnich, F.M.)
Nowsze wpisy